NAMYSŁY

Niedziela Zmartwychwstania

Czasami może się nam wydawać, że gdy Boga wraz z Jego zamysłem miłości zamorduje się we własnej głowie, zamknie za kościelnymi murami, zapieczętuje własnymi wyobrażeniami, planami i instrukcjami, to życie człowieka się zmieni, nabierze rozmachu, otworzy nowe perspektywy. Przyznam, że pokusa aby się o tym przekonać jest wielka, jednak cena, którą trzeba za takie doświadczenie zapłacić jest współmierna. Oddać szczęście za niepewność, poświęcić prawdę dla tzw. świętego spokoju, oddać trud pokory w byciu sobą dla dostosowania się do wzorcu ogółu.

Bardzo łatwo można się pogubić, stracić sens i cel swoich dążeń, a jednocześnie utracić radość. Prawdziwa radość to taki motor napędzający człowieka do czynienia dobra. Ale gdy tej radości brakuje… Jak trudno jest się cieszyć gdy człowiek jest niepewny, zalękniony, gdy się czegoś boi… Gdzie wtedy szukać źródła aby na nowo zaczerpnąć?

W tych dniach kontemplujemy Boga, który szanując przepisy prawa religijnego i państwowego wskazuje na człowieka. Dla niego jest gotów złamać wszelkie dotychczas obowiązujące zasady, prawa, przyzwyczajenia. Jest gotów zerwać przywiązania i uleczyć lęki. Z miłości do każdego z nas przekracza nawet prawa natury. Kruszy śmierć, zmartwychwstaje.

Czy mam taką wiarę i ufność w nieskończoną wszechmoc Boga, że z radością przyjmuję takie fakty? A może podchodzę sceptycznie, próbując nadal wszystko sobie tłumaczyć, wyjaśniać, zrozumieć. Czy człowiek jest w stanie poznać i zrozumieć Boga?

Tylko ktoś, kto ma wiarę, może jak uczniowie i kobiety z Ewangelii biec do grobu, aby tam zweryfikować swoje doświadczenie empiryczne, rozumowe z przeżywaną wiarą. Podróż do pustego grobu Jezusa może symbolizować nasze życie tu na ziemi. Jak pisał bł. Jan Paweł II w encyklice Fides et ratio, to kołatające w sercu fides i nurtujące umysł ratio toczy w nas nieustanną debatę. Czasem będzie tak, że będę biegł, czasem zwalniał, czasem się zatrzymywał. Jedni ludzie na tej drodze będą mnie wyprzedzali, będą dla mnie inspiracją do myślenia, innym zaufam przekonany ich słowem, jeszcze innym nie będę dowierzał i sam będę szukał. Najważniejsze jednak jest, aby moja wiara i rozum stawały się motywacją i mobilizacją w dążeniu do celu i spotkania z Bogiem.

Bóg, który jest Ojcem wszystkich kocha każdego indywidualnie i wyjątkowo, bo zna każdego po imieniu. Spotykać pragnie nas również bardzo osobiście. Każde takie spotkanie daje pełnię radości. Zdarza nam się w życiu porównywać z innymi, zazdrościć im tego co mają, jacy są, co osiągnęli. Często wiązać może się to z tym, że nie zauważymy własnej wartości w pryzmacie Bożej miłości. Jak mawiał Mahatma Gandhi: Nie jest najważniejsze, byś był lepszy od innych. Najważniejsze jest, byś był lepszy od siebie z dnia wczorajszego.

Niech ta zachęta będzie dla nas wszystkich takim dobrym życzeniem wielkanocnym do uchylenia głazu z naszego serca, zdjęcia wszelkich ludzkich zabezpieczeń: pieczęci, straży. Jeśli zamierzam doświadczyć prawdziwej radości i szczęścia potrzebuję osobistego spotkania z Bogiem, który za mnie walczy i zwyciężą. Bogiem, którego mam bardziej uczyć się kochać niż próbować zrozumieć.

ks. Grzegorz Umiński

Zobacz także
Do pełni królestwa niebieskiego
Tożsamość europejska wyraża się w małżeństwie i w rodzinie

Zostaw komentarz

Treść*

Twoje Imię*
Strona www

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.