NAMYSŁY

Trzydzieści sześć miesięcy

0

Nie zapomnę nigdy tego, co poczułem (…) na wiadomość o tragicznie przerwanej podróży 96 obywateli Rzeczypospolitej, którzy zmierzali do miejsca kaźni polskich elit. Łzy rozżalenia mieszały się z potokiem pytań o sens dramatu. Znałem osobiście kilkoro z tych, którzy polegli pod Smoleńskiem. Nie znałem wielu innych, ale ich sylwetki stały się niespodziewanie bliższe, bo przecież niezależnie od tego, co nosili w sercu, co wypełniało ich umysły, zginęli na służbie dla Polski.

Kolejne miesiące – niestety – dowiodły, że wokół tragedii smoleńskiej ujawnił się (bo nie powstał) najbardziej zasadniczy podział, jaki rozdziera współczesną Polskę. I nie chodzi tu nawet o dochodzenie do tego, co było przyczyną katastrofy. Oczywiście boli, bardzo boli szarganie pamięci tych, którzy zginęli 10 kwietnia 2010 roku; nie może nie boleć poniżanie rodzin zmarłych, które domagają się uczciwego śledztwa w tej feralnej sprawie; musi boleśnie dotykać szydzenie z tych, którzy zadają pytania w oparciu o założenia inne, niż wciąż zmieniające się oficjalne ustalenia publikowane przez rosyjskie czy polskie komisje; irytuje mainstreamowa propaganda, która zmienia tezy w zależności od doraźnych potrzeb swoich mocodawców.

Znacznie głębsze znaczenie przypisuję (…) minionym latom z innego powodu. Po 10 kwietnia 2010 roku ujawniła się polaryzacja stosunku do państwa polskiego. Państwo nie zdało bowiem egzaminu – ani w kontekście samej katastrofy, jak i po niej. I ten stan trwa do dzisiaj. Państwo nie zdołało zapewnić bezpieczeństwa swojej delegacji z prezydentem na czele; państwo do dzisiaj nie jest zdolne odzyskać pełnej kontroli nad wyjaśnieniem przyczyn tragedii lub przynajmniej powierzyć tę kontrolę wiarygodnym gremiom; państwo nie chroni pamięci o swoich elitach, które wykrwawiły się w błocie smoleńskiego „lotniska”; państwo w niezawoalowany sposób deprecjonuje tych, którzy chcą prawdy i pamięci o tym, co stało się niewątpliwie stało się wydarzeniem zmieniającym bieg najnowszej historii Polski. Wspomniana przeze mnie polaryzacja polega na tym, że jedni podchodzą do tej swoistej zdrady państwa wobec obywateli tak, jakby to było oczywiste, a inni na tę zdradę nie godzą się. Bezczelność urzędowej propagandy obojętnych zderza się z bezsilnością poszukujących prawdy.

Bezideowy stosunek do Polski zmierza do czołowej kolizji z ideowością wielu Polaków. Tu już nie ma miejsca na kompromis. Nieuniknione jest jednoznaczne rozstrzygnięcie i tylko pozostaje pytanie o jego czas. I miejsce.

Powyższy tekst pod tytułem „Dwadzieścia cztery miesiące temu…” opublikowałem 10 kwietnia 2012 r. Czy cokolwiek zmieniło się?

Krzysztof Kotowicz

www.kotowicz.pl

Zobacz także
O chrześcijańskie zasady życia państwowego (2): …rodzina ma niezniszczalne prawa do bytu
Trzeba głęboko wejść we wszystkie zakamarki naszego serca
Komentarze (1)

Zostaw komentarz

Treść*

Twoje Imię*
Strona www