NAMYSŁY

To jest epoka świeckich (1)

>> Jestem tu w celi więziennej z grzybami rosnącymi na moim posłaniu. Ponieważ Ty Boże jesteś  ze mną, ponieważ Ty chcesz bym tu był z Tobą. Ja już przemawiałem w moim życiu. Teraz Twoja kolej by mówić do mnie, Jezu. Słucham Ciebie. <<  Te słowa wypowiedział w 1976 roku w ciemności i w sytuacji beznadziejnej, w odizolowanej celi więziennej w Centralnym Wietnamie, więzień François Xavier Nguyễn Văn Thuận. Całym swoim bytem zrozumiał, że obecność Pana jest zbawieniem, że Słowo Pana jest Światłem, że Słowo Pana jest pokojem, wolnością i życiem. Te słowa są echem słów św. Piotra kiedy zwraca się do Pana: >>Panie do kogóż pójdziemy? Ty masz Słowa Życia wiecznego. <<

Nazywam się Elizabeth Nyugen. Proszę pozwolić mi wyrazić moja głęboką wdzięczność wszystkim, którzy pozwoli mi podzielić się testamentem wiary – ze spotkania z naszym Panem – w życiu Sługi Bożego księdza kardynała Franciszka Xavier Nguyễn Văn Thuận’a. Jestem najmłodszą siostrą zmarłego księdza kardynała. Po 26 latach pracy jako nauczycielka w Kanadzie (Ontario-Windsor), w 2008 roku przeszłam na wcześniejszą emeryturę, by pomóc w gromadzeniu  i tłumaczeniu pism, publikacji, nie wydanych jeszcze listów z więzienia, świadectw tych , którzy znali go, pracowali z nim, strażników , którzy pilnowali go w więzieniu i tych, którzy przebywali z nim w obozach karnych w latach 70 i 80. Czuję się ogromnie uhonorowana i wdzięczna za Wasze zaproszenie w czasie Roku Wiary, by podzielić się z Wami świadectwem wiary i ewangelizacji, które miało miejsce pośrodku rozdartego wojną państwa specjalnie w ciemności więzienia, a potem w sercu Rzymskiej Kurii.

Gdyby spojrzeć w tył na kamienie milowe jego życia, będziemy w stanie docenić mocy obecności Boga, która towarzyszyła mu przez całe życie a szczególnie podczas najciemniejszych doświadczeń jako więzień Nguyễn Văn Thuận.

Po śmierci najstarszego syna w wieku 2 lat nasi rodzice i dziadkowie w bólu wołali do Boga, by dał im więcej dzieci. Obiecali Bogu, że wychowają je w służbie Kościoła. Kiedy urodziło się drugie dziecko – Franciszek, rodzina wybrała dla niego imię Thuận, które w języku wietnamskim znaczy: Pogodzony z Wola Bożą. Franciszek wzrastał w atmosferze wdzięczności i otwartości na Boże wołanie. Nasza matka zawsze  na początku każdego dnia przypominała nam: >> Dzieci cokolwiek robić będziecie dzisiaj, kiedy będziecie w klasie, czy na placu zabaw lub gdy będziecie wracać do domu, pamiętajcie, że jesteście w obecności Boga i zawsze żyjcie tak by się Bogu podobać. <<  Franciszek więcej niż każdy z nas przechowywał i podążał za tymi słowami.

Z okazji Pierwszej Komunii Świętej siostra Maria, która przygotowywała go do tego sakramentu zapytała go: >> Kiedy otrzymasz Jezusa dzisiaj o co go poprosisz? <<, na co  Franciszek odpowiedział:  >> Poproszę Go, aby pomógł mi zawsze żyć życiem miłym Jemu << . Nasza matka często przypominała nam, wydarzenie  kiedy to jej najstarsza siostra (nasza ciocia) umierała na gruźlicę w mieście Hue w Wietnamie. W tamtych czasach gruźlica była bardzo zakaźna i uważana za nieuleczalną chorobę. Nie było tez ministrantów, by nosić wiatyk. Franciszek ofiarował się po szkole towarzyszyć starszemu księdzu podczas jego regularnych wizyt do naszej cioci aż do jej śmierci. To miłość do Ewangelii była wiodącą siłą w Jego życiu, mocą, pokarmem w czasie jego długiej podróży w uwięzieniu i w późniejszych latach.

W wieku 13 lat powiedział rodzinie, że chce wstąpić do niższego seminarium. Był to  moment mieszanych uczuć  – radości i głębokiej wdzięczności, ale i smutku, gdy widziało się tego małego chłopca, który miał odejść z domu rodzinnego w czasie trwania II wojny światowej. Dzień przed jego wyjazdem do seminarium, babcia objęła go i powiedziała: >> Thuận, jutro wyjedziesz i kiedy wsiądziesz z ojcem na łódkę, weź tylko swoja torbę i wyjdź frontowymi drzwiami i nie oglądaj się, ponieważ, gdy zobaczysz mnie płaczącą, będziesz smutny i to może zatrzymać Cię by pójść za Bogiem.<< Lata w niższym seminarium nie były łatwe. Z dala od domu, brak wygód, polityczne zawirowania w czasie II wojny światowej. Wietnam znalazł się w samym środku tego wszystkiego. Monarchia była kontrolowana przez kolonizatorów, japońska okupacja była okrutna, a partia komunistyczna zyskiwała władzę na północy i naród krwawił ze wszystkich stron. Zrzucane bomby zniszczyły piękne miasta i pozostawiły tysiące ludzi bez dachu nad głową. Wobec tych wydarzeń dyrektor niższego seminarium ks. Thich  ciągle nosił ze sobą małą Biblię na swojej piersi, by przypomnieć seminarzystom, że mimo burzy Słowo Boże pozostaje żywe. Franciszek wspomina to w 7 rozdziale książki: „Świadectwo Nadziei”: >> Kiedy byłem studentem w niższym seminarium In An Ninh, wietnamski ksiądz i profesor pomogli mi zrozumieć jak ważne jest by mieć przy sobie Ewangelię. Jeden z nich był nawróconym buddyjskim intelektualistą. Zawsze nosił ze sobą Nowy Testament zawieszony na szyi. Kiedy opuszczałem seminarium, by odbyć praktykę, dał mi  w spadku tę książkę, jego największy skarb. Przykład tego świętego kapłana pozostał żywy w moim sercu i pomagał mi ogromnie w więzieniu w czasie odosobnienia. Dzięki temu w ciągu tych lat mogłem wytrwać, gdyż Słowo Boże było dla mnie lampą dla moich stóp i światłem dla mojej drogi.<<

Z taką niewzruszoną wiarą Franciszek wstępuje do wyższego seminarium. W 1953 r.  zostaje wyświęcony na księdza, To było rok przed tym jak, po upadku armii francuskiej, kraj zostaje podzielony na dwie części. Franciszek został wysłany do parafii na północy. Na jego widok proboszcz wzniósł ręce do góry i zaśmiał się: >> Mój synu, prosiłem biskupa aby przysłał mi kogoś do pomocy w moim starszym wieku, a on przysłał ciebie, który wydajesz się być w gorszym stanie niż ja <<. Franciszek otrzymał nietrudne zadania: miał odwiedzać więźniów, trędowatych i szpitale. Kiedy mama nasza zapytała go o jego apostolat on odpowiedział: >> Mamo, ja jestem posłany by wysłuchać ich cierpień, być miłością w beznadziei i przypominać im, że Bóg ich kocha, że jest wśród nich i staram się dzielić ich bóle, radości, płakać i śpiewać z nimi, by być żyjącym świadkiem Bożej miłości ponieważ, mamo, Pan pragnie być obecnym wśród nich. <<

Często Franciszek odczytywał im tekst Ewangelii i pozwalał im poznać jak ten tekst wpływa na jego życie. Był bardzo wdzięczny, że mógł zostać apostołem w tych opuszczonych miejscach. Został wysłany do Rzymu na studia, gdzie otrzymał doktorat z prawa kanonicznego a prace doktorancką obronił na temat duszpasterstwa wśród żołnierzy. W 1959 r.  wrócił do Wietnamu i został rektorem seminarium, a w 1967 r. został wyświęcony na biskupa Nha Trang. Został wybrany przewodniczącym Konferencji Episkopatu i prezydentem Ruchów Katolickich do rekonstrukcji Wietnamu. W latach 60 stało się jasne, że reżim komunistyczny zagarnie całym krajem, i że działalność duchowieństwa będzie ograniczona a nawet zabroniona. Lata swojej pracy w kościele Franciszek poświęcił pracy przygotowującej wiernych do prześladowań. Zbudowano więcej szkół katolickich i seminariów. Coraz więcej sióstr zakonnych wyjeżdżało za granicę by uczyć się języków, zawodów. Reorganizował i formował przez sesje grupy kościelne takie jak Focolare, Cursillio i wspierał ich działalność. Ruch Nadzieja został zapoczątkowany wraz z błogosławieństwem papieża Pawła VI.

Jego obowiązki w rekonstrukcji Wietnamu dały mu możliwości służenia uciekinierom rozrzuconym przez wojnę, gromadzić wszystkich kościelnych przedstawicieli, by wspólnie pracować w projektach pomocy humanitarnej. W jego sześciu listach pasterskich, skierowanych do duchowieństwa i wiernych, zapraszał by każdy odnowił się duchowo przez modlitwę, sakramenty, przez życie prawdziwie chrześcijańskie w rodzinie i otworzył się na każdego bliźniego bez względu na wyznanie, sytuacje społeczną czy polityczne przekonania. Silnie wspierał dialog i dążył do jedności. W liście pasterskim z 1970 r. zatytułowanym „Jezusa jest naszą misją” zapraszał wiernych, by aktywnie podjęli rolę świeckich w budowaniu Kościoła. Zachęcał, by przez konkretny wysiłek wyjść z wygodnego życia  i zanieść Ewangelię wszystkim stanom w społeczeństwie.

Wszystkie jego działania były obserwowana przez komunistyczny reżim. W 1975 r.  jego wybór na biskupa pomocniczego Ho Chi Min spotkał się z kategoryczną odmową władz.  Po południu 15 sierpnia 1975 r. został aresztowany i przetransportowany do aresztu domowego w Cay Vong blisko poprzedniej rezydencji biskupiej. Wspomina to wydarzenie w książce „Pięć chlebów i dwie ryby”, pisząc: >> Dzień i noc ogarnięty byłem obsesją jednej myśli: moi wierni, których tak kocham, są jak stado bez pasterza. Chciałbym być z nimi w tym momencie, kiedy tak bardzo potrzebują swojego pasterza. Katolickie biblioteki zostały skonfiskowane, szkoły zamknięte, zakonnicy i zakonnice, którzy w nich uczyli zmuszani są teraz do pomocy na polach ryżowych. Pomyślałem, że nie będę czekał, ale będę żył chwilą obecną wypełniając po brzegi miłością  każdą chwilę ale jak? Jednej nocy otrzymałem światło. To jest bardzo proste: rób to, co Św. Paweł robił kiedy był w więzieniu. << On pisał listy do rożnych wspólnot. Tak jak uczył swoich wiernych by wypełniali swoje zadania w kościele , tak on poprosił 7 letniego chłopca o pomoc w ewangelizowaniu. Było to doświadczenie pasterza i wiernych  zjednoczonych z Bogiem pośrodku, utrzymując jego żywego jako centrum życia w momencie  gdy wszystko wokół rozpadało się. Listy te były podawane z rodziny do rodziny, z jednej wspólnoty do drugiej, towarzyszyły one ludziom na łodziach, kiedy przekraczali niebezpieczne morza, były one przemycane do innych obozów, by pocieszać innych więźniów i dotarły do brzegów innych krajów.

W ten sposób powstawała Książka pod tytułem „Drogi nadziei, czyli ewangelia rodząca się w więzieniu”. Jest  ona  dla mnie świadectwem cudownej mocy Ducha Świętego, który  w niewyobrażalny sposób poprzez  Słowo Boże dociera do serca prześladowanego Kościoła. Na stronach książki  „Droga nadziei” kardynał mówi do świeckich swojej diecezji o ich roli w Kościele, a także do nas.  Te słowa odnoszą się dzisiaj do różnych środowisk.  Do nauczycieli,  lekarzy, pielęgniarek, ludzi interesu, kobiet  mężczyzn, matek, ojców, gospodarzy, synów, córek. Wszyscy jesteśmy apostołami. Zaangażowana działalność apostolska uświęca środowisko przez tych, którzy w nim żyją. Pracownik jest apostołem wśród pracowników, student jest apostołem wśród studentów żołnierz jest apostołem wśród żołnierzy.

>> To jest epoka świeckich. Dlatego jeśli nie uda nam się zmobilizować sił i talentów ludzi Boga, jeśli nie zachęcimy ich by byli świadomymi i aktywnymi w ich apostolskiej roli, wtedy będą olbrzymie obszary współczesnego społeczeństwa niedotknięte przez prawdę Ewangelia. << (Droga nadziei s. 293 i 334)

Elizabeth Nyugen 

PRZECZYTAJ CIĄG DALSZY 

Zobacz także
Dzisiaj dzieci są znakiem
Pamięć 63 niezwykłych dni
3 komentarze

Zostaw komentarz

Treść*

Twoje Imię*
Strona www

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.