NAMYSŁY

Jako powołani przez Pana

Umiłowani Diecezjanie! Po Niedzieli Chrztu Pańskiego, w liturgii Kościoła pochylamy się nad powołaniem przez Chrystusa pierwszych uczniów. Bóg już wcześniej, w dziejach Izraela, powoływał proroków. W dzisiejszym pierwszym czytaniu słyszymy o powołaniu Samuela. Bóg kilkakrotnie wzywał go po imieniu. Samuel zgłaszał się za każdym razem do kapłana Helego. Gdy jednak przekonał się, że to nie Heli go wzywa, ale sam Bóg, odpowiedział wielkodusznie: „Mów, Panie, bo sługa Twój słucha”. Stał się odtąd całkowicie dyspozycyjny dla Pana Boga.

Z dzisiejszej Ewangelii dowiadujemy się, że dwaj pierwsi uczniowie, których powołał Jezus i którzy za Nim poszli, byli wcześniej uczniami Jana Chrzciciela. Jan nie tylko nie próbował ich zatrzymać przy sobie, ale to właśnie dzięki jego świadectwu, że Jezus jest Mesjaszem, uczniowie ci przeszli do Jezusa. Byli to: Andrzej, brat Szymona Piotra i Jan brat Jakuba Starszego. Andrzej pochwalił się swemu bratu, że z Janem znalazł Mesjasza. Zaprowadził Szymona do Jezusa, którego Jezus włączył do grona swoich uczniów, zmieniając mu imię z Szymona na Kefas, czyli Piotr. Od pierwszego dnia swojego pójścia za Jezusem, uczniowie wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem. Przy boku Mistrza przygotowywali się do przyszłych zadań apostolskich.

Drodzy bracia i siostry! Patrząc dziś na pierwszych powołanych uczniów, mamy sposobność zastanowić się nad naszym życiowym powołaniem.

1. Jesteśmy powołani do istnienia

Wyjdźmy od stwierdzenia, że wszystko, co jest poza Bogiem, jest powołane. Tylko Bóg nie jest przez nikogo powołany, natomiast wszystko, co istnieje poza Bogiem, czyli wszelkie stworzenie, jest powołane do istnienia przez Pana Boga. W pierwszym zdaniu Pisma Świętego, w Księdze Rodzaju, czytamy słowa: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” (Rdz 1, 10). Bóg na początku powołał do istnienia dwa kręgi: niebieski i ziemski. Pierwszy  przeznaczył dla istot duchowych, drugi – dla istot materialnych: żyjących i nieżyjących. W  kręgu ziemskim umieścił także nas – ludzi, istoty cielesno-duchowe, w których zakodował swój obraz i podobieństwo. Po życiu ziemskim obiecał nas przyjąć do świata niebieskiego. Możemy powiedzieć, że nasze życie, nasze istnienie jest pierwszym powołaniem. Zanim otrzymamy i rozpoznamy różne, konkretne życiowe powołania, winniśmy najpierw pamiętać o powołaniu do istnienia, do życia. To właśnie w Bogu jest źródło naszego istnienia. On sam wybrał nam czas i miejsce zaistnienia. On nam też wybierze czas odejścia z tego świata. Warto też zauważyć, że nikt z nas nie wybrał sobie rodziców: ani mamy, ani taty. Oni zostali dla nas wybrani przez Boga, abyśmy mogli tu, na ziemi, zaistnieć. Co więcej, Bóg nas powołał do istnienia jako kobietę i mężczyznę. To nieprawda, co mówią zwolennicy ideologii gender, że nasza płeć nie jest dziełem natury, ale kultury. Nasza płeć nie jest sprawą wolnego wyboru, ale jest nam przydzielona na początku przez Pana Boga. Za to pierwsze powołanie trzeba nam Bogu nieustannie dziękować, bowiem, mogło nas przecież nie być, a jesteśmy. Dlatego jesteśmy, gdyż Bóg chciał nas mieć. Gdyby Bóg nas nie kochał, to by nas nie było. Stąd też słowo „żyję”, „jestem”, trzeba tłumaczyć „jestem kochany”, „jestem kochana” przez Pana Boga. Warto jeszcze zauważyć, że nasze istnienie w ostatecznej perspektywie jest nieutracalne. Po ziemskim życiu przedłuży się ono w życie wieczne: w niebie, ale i niestety dla niektórych, może i w piekle. Bóg stwarzając nas, podjął decyzję na nasze wieczne istnienie i nie może już nas unicestwić. Czyż nie jest to powód do ustawicznej wdzięczności wobec Dawcy życia?

2. Jesteśmy powołani do życia dzieci Bożych

Drodzy Diecezjanie! Wkrótce po powołaniu nas do życia biologicznego, otrzymaliśmy powołanie do bycia dziećmi Bożymi. W Liście św. Pawła do Efezjan czytamy słowa: „W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z Miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym” (Ef 1, 4-6). Bóg nas powołał na przybranych synów w Jezusie Chrystusie. To wybranie i powołanie do bycia dzieckiem Bożym dokonało się podczas naszego chrztu. Jakiś czas po narodzeniu nasi rodzice przynieśli nas do świątyni, abyśmy przez przyjęcie sakramentu chrztu, stali się dziećmi Bożymi. Potem rodzice uczyli nas rozmawiać z Bogiem, uczyli modlitwy, prowadzili do świątyni na Eucharystię i przy pomocy kapłanów i katechetów wprowadzali nas w życie liturgiczne Kościoła. Św. Paweł Apostoł w dzisiejszym fragmencie z Pierwszego Listu do Koryntian napisał: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest przybytkiem Ducha Świętego, który jest w was, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie. Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!” (1 Kor 6, 19). To powołanie otrzymane na chrzcie do bycia dzieckiem Bożym, do bycia świątynią dla Ducha Świętego, do chwalenia Boga w naszym ciele, jest niezwykle ważne i nie wolno nam o nim zapominać. Winniśmy się często zastanawiać, jak je wypełniamy, czy Bóg z nas jest zadowolony?

3. Jesteśmy powołani do różnych życiowych zadań

Drodzy Bracia i Siostry! Jako obdarzeni darem życia biologicznego i nadprzyrodzonego w naszym rodzinnym gnieździe przy rodzicach, wśród rodzeństwa, myśląc o przyszłości – odkrywamy w naszej młodości konkretne, życiowe powołanie. Kontynuujemy często dalszą naukę, niekiedy podejmujemy pracę, jeśli jest taka możliwość. Przychodzi także czas na zawarcie małżeństwa i podjęcie życia rodzinnego. Jest to najczęściej spotykane powołanie życiowe. Jest ono mocno zakotwiczone w naszej ludzkiej naturze. Dzisiaj to przekonanie próbuje się nieco osłabić. Są obecnie środowiska, które usiłują podważyć to naturalne powołanie do życia w małżeństwie i rodzinie. Próbuje się zmienić definicję małżeństwa, rozszerzając ją na pary homoseksualne, na tzw. związki partnerskie. Świat zaczyna stawać na głowie. Człowiek usiłuje poprawiać Pana Boga. A wiemy z historii, że wszelkie poprawki Pana Boga zwykle kończyły się fatalnie dla człowieka. Jesteśmy pewni, że promotorzy dzisiejszej ideologii gender też nie wygrają, ale tylko przysporzą ludziom frustracji i cierpienia, bowiem cierpienie przychodzi zazwyczaj wtedy, gdy ludzie nie słuchają Pana Boga, gdy od Niego się odwracają. Winniśmy się modlić, aby ludzie wypełniali swoje powołanie wedle zamiarów Pana Boga, by małżonkowie odkrywali piękno swego powołania do miłości w małżeństwie i rodzinie, by się dobrze przygotowywali do podjęcia tego powołania.

Obserwując życie ludzi zauważamy, że oprócz najczęściej występującego powołania do życia w małżeństwie i rodzinie, niektórzy otrzymują powołanie do kapłaństwa oraz do życia zakonnego. Są także powołania do życia bezżennego, samotnego. A właściwie to również każdy zawód, który podejmujemy i wykonujemy jest jakimś powołaniem, a zwłaszcza zawody związane z edukacją człowieka. Stąd też słusznie i zasadnie mówimy o powołaniu  katechetycznym, nauczycielskim, lekarskim, itd. Trzeba przypomnieć, że każde powołanie jest ważne i należy je poważnie traktować. Wypełniając dobrze nasze powołanie, możemy wzrastać w doskonałości i świętości. Pan Bóg nam daje tyle łask, abyśmy się uświęcali, wyniszczali w sobie miłość własną, a robili miejsce w naszym sercu dla Pana Boga i dla naszych bliźnich, aby Jezus Chrystus w nas mieszkał przez Ducha Świętego. Jeżeli autentycznie otwieramy się na Pana Boga, na Jego miłość i łaskę, to łatwiej przychodzi nam otwierać się na naszych bliźnich i żyć w stosunku do nich w postawie daru. W takiej postawie zabiegamy o to, aby innym z nami było dobrze. Ta dyrektywa jest ważna i aktualna na drodze realizacji każdego powołania: małżeńskiego, kapłańskiego, zakonnego i każdego innego.

Na koniec – drodzy Bracia i Siostry – pomyślmy, czego Pan Bóg może oczekiwać od nas jako osób przez Niego powołanych. Z pewnością Bóg pragnie, abyśmy przyjęli nasze powołanie do życia biologicznego i do życia dzieci Bożych oraz traktowali je jako dar, jako przejaw Jego miłości. Powinniśmy cieszyć się życiem: i tym biologicznym, i tym duchowym – życiem wiary i ewangelicznej miłości. Ważne jest to, abyśmy nie narzekali na nasz los i nie zazdrościli innym ich talentów, urody, zdrowia, uzdolnień duchowych i fizycznych, ich osiągnięć i dokonań. Pan Bóg wiedział komu ile dać. On udziela nam mocy na miarę naszych potrzeb. Pan Bóg pragnie, abyśmy na każdej drodze naszego powołania, także w chorobie i cierpieniu, zachowywali Jego przykazania, wypełniali Jego wolę. Nie przypadkowo śpiewaliśmy dzisiaj po pierwszym czytaniu słowa: „Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę […] Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże” (Ps 40 8a i 9a). Prośmy, aby te słowa: stały się naszymi słowami, i by brzmiały zawsze prawdziwie w naszych ustach i w naszym życiu: „Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę”. Oby tak naprawdę było. Amen.

+ Ignacy Dec

Biskup Świdnicki

List Biskupa Świdnickiego na II niedzielę zwykłą – AD 2015

Na podstawie: diecezja.swidnica.pl

Zobacz także
Modlitwa odradza świat
Zapragnijmy razem z Maryją pielęgnować Jezusa w swoich sercach

Zostaw komentarz

Treść*

Twoje Imię*
Strona www

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.