NAMYSŁY

Wolność trzeba wciąż zdobywać

Umiłowani Bracia i Siostry! Wszyscy, którzy dziś, w dniu święta Ojczyzny, przywołujecie słowa pieśni przodków naszych: Witaj majowa jutrzenko, Świeć naszej polskiej krainie! Do Bazyliki Świętokrzyskiej przyszliśmy na niedzielną modlitwę, na spotkanie z Chrystusem Obecnym w Eucharystii. Do tej tej sławnej świątyni Rzeczypospolitej, która w dniach Powstania Warszawskiego była szańcem wiary, a w latach powojennych miedzy innymi miejscem pamiętnych, poświęconych sprawom narodu Kazań Świętokrzyskich Prymasa Tysiąclecia.

Od ołtarza Ojczyzny będziemy kierować nasze modlitwy do Chrystusa. Modlitwy za Polskę, za naród, za państwo. O wstawiennictwo przed Bożym tronem, o wspomożenie i opiekę, prosić będziemy także pośredniczkę łask, Maryję Wniebowziętą – Królową Polski i naszych serc. Obchodzimy dziś pamiątkę uchwalenia 3 maja 1791 roku, Konstytucji, która stanowi zwornik nowożytnych dziejów Narodu. Jest to święto tych wszystkich dla których słowo „ojczyzna” nie jest pustym pojęciem, ale rzeczywistością ich życia. Wartością która promieniuje, wychowuje, także raduje.

Z woli Ojca Świętego Piusa XI święto Królowej Korony Polskiej obchodzone w dniu 1 kwietnia na pamiątkę ślubów lwowskich Jana Kazimierza w 1923 roku zostało przeniesione na dzień 3 maja. Złączone z obchodzonym w tym dniu świętem Konstytucji 3 Maja. Ojciec Święty uczynił to dlatego, aby ukazać, że Maryja „wyniesiona do niebieskiej chwały otacza macierzyńską miłością naród, który Ją wybrał na swoją Królową” (prefacja z Mszy św. ku czci Matki Bożej Królowej Polski). Ponieważ uroczystość ku czci Królowej Polski w tym roku przypadła na niedzielę, watykańska Kongregacja Obrzędów i Dyscypliny Sakramentów, przeniosła jej obchód na sobotę 2 maja.

Ale dziś myśli nasze płyną ku Maryi, Królowej Polski. To ku Niej, Matce która nas zna, Naród otwiera swoje serca. Kieruje odwieczną, serdeczną, rodzinną cześć. Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo!

I. Wolność trzeba wciąż zdobywać

Umiłowani! Dziś jest piąta niedziela Wielkanocna. Kolejna z niedziel wielkanocnego cyklu głoszącego sławę i chwałę Zmartwychwstałego Pana. Pierwsze czytanie z Dziejów Apostolskich mówi o tym, jak do jerozolimskiej wspólnoty, dzięki wstawiennictwu Barnaby, dołączył Szaweł. Jeszcze nie tak dawno prześladowca uczniów Jezusa. W czasie podróży do Damaszku usłyszał Jego głos. Przejrzał i uwierzył. Z siłą przekonania począł przemawiać w Imię Jezusa. Szaweł – święty Paweł. Wielki apostoł narodów. Jeden z herosów wiary. To do niego odnieść można słowa świętego Jana Apostoła z jego Pierwszego listu, mówiące o tym, że „ nie miłujemy słowem i językiem, ale czynem i prawdą”.

Ponad 220 lat dzieli nas od tamtego dnia „gdy senat i posły/ Po dniu Trzeciego Maja w ratuszowej sali/ Zgodzonego z narodem króla fetowali;/ Gdy przy tańcu śpiewano: Wiwat Król kochany!/ Wiwat Sejm, wiwat Naród, wiwat wszystkie Stany!” (Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz). Z perspektywy lat widać wyraźnie, że tamten znamienny dokument zrodził się – zgodnie ze słowami św. Jana Apostoła – z odważnego czynu naszych przodków wspartego na fundamencie prawdy. Mówił o nim św. Jan Paweł II, 3 maja 1991 roku, w warszawskiej Archikatedrze Świętego Jana Chrzciciela, w dwusetną rocznicę uchwalenia Konstytucji, że był to „dokument profetyczny i opatrznościowy”, że „odczytujemy w nim prawdę o Polsce, zakorzenioną w przeszłości, a równocześnie wychyloną w przyszłość’. Prawdę o Polsce, która swoją dziejową drogę zakorzenia w Bogu, w kulturze chrześcijańskiej, w Krzyżu Chrystusa – źródle miłości, duchowej równowagi i ładu serc dzieci polskiej Ojczyzny.

Prawdę o Polsce, która pragnie iść drogą wolności, wciąż ją „zdobywać i tworzyć” (Jan Paweł II), czynić z niej wartość, która jednoczy naród, wskazuje drogę przyszłości. Prawdę o Polsce, która nie chce być pawiem narodów i papugą, kłaniać się okolicznościom, modom, trendom, zezwalać na rozpowszechnianie się ducha serwilizmu, duchowej bylejakości, bywa – narodowego zaprzaństwa. To dlatego Konstytucja 3 Maja stanowiła oparcie dla polskich pokoleń na ich drogach ku wolności. To dlatego jej blask próbowano nie raz przysłonić, umniejszyć, wręcz zgasić. Jeszcze przed dwudziestu kilku laty – pamięta to wielu – było to święto niechciane, zabronione, tłumione, pacyfikowane. Nie było kotylionów. Był gaz i milicyjne pałki.

Święto Konstytucji 3 Maja to czas refleksji, powagi, dziękczynnej i wstawienniczej modlitwy. Szczególnie dziś, kiedy wokół mrowi się tyle pytań o polskie dziś, o przyszłość, o problemy polskiej wspólnoty. Tego święta nie należy spłaszczać, redukować, sprowadzać do wymiaru bezrefleksyjnej zabawy, bezproblemowej sielanki. I nie trzeba nim manipulować. Z jego okazji dzielić, konfliktować, znerwicować.

II. Trzeba nam kolejnych świadectw czynu i prawdy

Umiłowani! Konstytucja 3 Maja, zrodzona z potrzeby „ugruntowania wolności” i „dla ocalenia Ojczyzny” została uchwalona w Imię Boga w Trójcy Świętej Jedynego. W ten sposób wyrażała przekonanie, że rozrządzenia, mające istotny wpływ na wspólnotę państwa i narodu, winny zostać odniesione do Boga.

Trzeba, aby prawo ustanowione przez człowieka, przez ludzki autorytet ustawodawczy, odzwierciedlało w sobie odwieczną Prawdę i odwieczną Sprawiedliwość, którą jest jest On sam – Bóg nieskończonego majestatu: Ojciec, Syn i Duch Święty – mówił św. Jan Paweł II z okazji dwusetlecia Konstytucji 3 Maja. W tym papieskim „trzeba” odzwierciedla się niewzruszona wiara w Boga, początek i ostateczny cel drogi człowieka i ludzkich wspólnot. Także to, co tej wiary jest konsekwencją. Droga Polskich pokoleń. Rozpoczęta w tamtej godzinie, kiedy książę Mieszko I, otworzył drzwi polskiej ojczyzny na ewangeliczny siew. Kiedy poprzez chrzest narodu zaproszony został do niej Jezus Chrystus, a wraz z Nim przybyła Jego Matka. Kiedy rozpoczęła się historyczna droga narodu, który zawierzył Chrystusowi i Jego Kościołowi. Potwierdzał to zawierzenie czynami życia. Służbie Prawdzie. Wierności Bogu i Polsce. Takiej wierności, która nie skąpiła ofiary życia, jeśli przyszła taka potrzeba.

Kilka dni temu miała miejsce kapłańska, ogólnopolska pielgrzymka do Dachau z okazji 70. rocznicy wyzwolenia tego obozu. Do tamtej Golgoty Zachodu. Miejsca eksterminacji polskiego duchowieństwa, 868 polskich kapłanów, ofiar misterium iniquitatis, rozpętanego przez niemiecki totalitaryzm. Czterdziestu czterech spośród kapłanów, którzy tam zginęli, zostało wyniesionych do chwały błogosławionych.

Dachau. Miejsce szczególnego świadectwa wierności kapłańskiemu powołaniu i Polsce. Dawanemu w ekstremalnych warunkach prześladowań, poniżania, odbierania godności. A cena wolności została jasno i przejrzyście zdefiniowana przez nazistowskich oprawców: wyrzeczenie się kapłańskiego stanu, podpisanie tzw. volkslisty. Nikt spośród tych, którzy tam byli więzieni, nie poszedł tą drogą. To tam w przejmujący sposób dało o sobie znać kapłańskie i polskie świadectwo czynu i prawdy. Dawało o sobie znać wielokrotnie na polskiej drodze, choćby w ostaniem stuleciu.

Gdzie byłabyś Polsko, gdyby nie owoce ewangelicznego siewu? Gdyby nie kapłani, przewodnicy narodu, którzy ukazywali mu drogę, nie pozwalali z niej zejść na manowce duchowej kapitulacji. Na Jasnej Górze, poprzez Śluby Narodu, dzieło Prymasa Tysiąclecia, została postawiona tama przewrotnej, komunistycznej ideologii, która poczęła czynić spustoszenie w niejednym z polskich serc. Gdziebyś doszła Polsko, gdyby nie Jan Paweł II, który potrząsnął narodem, rozpalił żagiew Solidarności, nie zostawił nas samych, kiedy próbowano siłą zgasić wicher polskiej wolności.

Dziś trzeba nam kolejnych świadectw czynu i prawdy. Wobec rzeczywistości naszego czasu. Zjawisk, trendów, decyzji, które nas, chrześcijan, niepokoją. Minęło 25 lat polskiej wolności. Czy możemy z podniesionym czołem powiedzieć, że III Rzeczypospolita zapewnia nam, katolikom, pełnię praw w ojczyźnie?

Z bólem trzeba stwierdzić, że wraca recydywa starego sposobu traktowania katolickiej wspólnoty narodu. Nie uwzględnia się jej argumentów, postulatów, protestów. A przecież katolicy stanowią zdecydowaną większość polskiej wspólnoty. Chyba nikt co do tego nie ma wątpliwości. Żadne, nawet najbardziej manipulowane statystyki, nie są tego w stanie zanegować. Ta recydywa, którą mam na myśli, dotyka istoty funkcjonowania systemu demokratycznego. Prawa stanowionego. Ustaw, które ze swej natury winny być rękojmią ładu. Służyć dobru całej wspólnoty narodu.

Jak ma chrześcijanin funkcjonować pod rządami tzw. ustawy przemocowej, która neguje porządek naturalny, wprowadza karykaturalne pojęcie płci kulturowej, a źródła zła i przemocy w rodzinie upatruje w religii i tradycji? To jeden przykład. Jak ma ufać i darzyć szacunkiem państwo, które zaczyna forsować rozwiązania ustawowe sprzeczne z katolickim porządkiem moralnym, z nauczaniem Kościoła? I to w tak czułych, istotnych dla katolickiej tożsamości obszarach, jak rodzina, małżeństwo, odpowiedzialność wobec dzieci, dar życia? Jakże boli, że napór tego rodzaju projektów, generowanych przez środowiska liberalne, ateistyczne, wrogie chrześcijaństwu ma miejsce w roku, który parlament polski proklamował Rokiem Jan Pawła II.

Ojciec Święty Franciszek podczas ubiegłorocznej kanonizacji ogłosił św. Jana Pawła IIpatronem rodzin. Warto przypomnieć, że rodzina i małżeństwo stanowiły szczególny obszar zainteresowań i twórczych refleksji Karola Wojtyły – Jana Pawła II. Słynna książka Karola Wojtyły „Miłość i odpowiedzialność”, studium etyczne miłości i małżeństwa, wciąż drogowskaz dla młodych wstępujących na drogę małżeńskiej wspólnoty i odpowiedzialnego rodzicielstwa.

III. Trwajmy w miłości Chrystusa

Umiłowani! Odwołując się do tytułu książki kardynała Karola Wojtyły, powiedzieć można, że wspólnocie narodu polskiego Anno Domini 2015 należna jest miłość i odpowiedzialność. Zaświadcza o niej Kościół – wspólnota miłości. Także wielu patriotów polskiej ojczyzny. Należałoby się jej spodziewać od tych, którzy dzierżą ster nawy państwowej. A tym samym ponoszą odpowiedzialność przed Bogiem i historią za sprawowanie włodarstwa swego.

Tak byśmy pragnęli, aby to było włodarstwo czynu i prawdy, decyzji i rozwiązań akceptowanych, zrozumiałych, odpowiedzialnych. Aby w nim nie było miejsca na pozór, manipulację, wyrachowane umizgi, które mają poprawić słupki sondaży. Dziś jest taki dzień, kiedy o tym trzeba mówić i warto mówić. A nasz niepokój, nasze pytania i wątpliwości odnosić nie tylko do naszego dziś, ale także do przyszłości. Bo jesteśmy świadomi zagrożeń, jakie niesie nasz czas, nie szczędzi nam świat. Czyśmy przypuszczali, że przyjdzie nam, w drugiej dekadzie XXI wieku, dowiadywać się niemal co dzień o prześladowaniach chrześcijan, o strugach krwi nowej generacji męczenników dla imienia Jezusa.

Czyśmy przypuszczali, że tak blisko nas, na ziemi naszych pobratymców, rozpali się zarzewie niepokoju, wydrwione zostanie prawo do wolności, rozprzestrzeniać się będzie szeroko śmierć, krzywda, ludzka bieda?

Czy to nie czas, aby zaprzestać w naszej ojczyźnie rozbijania tkanki społecznej, generowania konfliktów, stygmatyzowania jednostek i ideowych wspólnot, mnożenia epitetów, utrwalanie podziałów, które czasami biegną przez rodziny, przez wspólnoty miejsca. Trzeba o tym mówić. Zwracać na to uwagę. Przywoływać analogie. Choćby tamtą sytuację, z epoki kiedy Konstytucja 3 Maja się rodziła, kiedy część elit narodu dostrzegła, odczuła, zdefiniowała „zagrożenia pochodzące nie tylko od zewnątrz, ale także z wnętrza własnych poczynań i działań” (Jan Paweł II, 3 maja 1991).

Trzeba przypominać, szczególnie dziś, zakorzeniać w świadomości współczesnych generacji, nadzwyczaj trafną sentencję Wincentego Witosa, wybitnego męża stanu, który na służbę na najwyższych państwowych stanowiskach ruszał od chłopskiego zagonu. Mówił: „Potęgi Państwa i jego przyszłości nie zabezpieczy żaden choćby największy Geniusz – uczynić to może cały, świadomy swych praw i obowiązków naród”.

Módlmy się dziś o dobro polskiego narodu, o dobre drogi tych, którzy go tworzą – obywateli polskiej ojczyzny. O właściwe rozeznanie, o dobre decyzje w perspektywie zbliżających się wyborów: Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, a za kilka miesięcy Parlamentu.

Polsce potrzebni są ludzie sumienia, potrzebni są ci, którzy w swej służbie publicznej kierować się będą tym, do czego zachęca święty Jan Apostoł: „Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą”. Czynem i prawdą w służbie ojczyzny, narodu i państwa. W służbie Polsce jutra. Niech to wezwanie znajdzie szczególne echo w sercach młodych Polaków.

Dziś wielu z ich czuje gorycz zawodu, opuszczenia, porzucenia. Trwa wielki exodus polskiej młodzieży, dla której brakuje godnego miejsca przy stole ojczyzny. Cośmy zrobili, aby mu zapobiec? Przeciwdziałać? Nie wystarczy przecież pocieszać się przywoływaniem starej sentencji Cycerona: ubi bene, ibi patria – gdzie dobrze, tam ojczyzna.

W przyszłym roku polska młodzież stanie się gospodarzem ojczyzny podczas Światowych Dni Młodzieży. Jej reprezentanci staną przed obliczem Ojca Świętego Franciszka. Co powiedzą temu świadkowi Chrystusa, który odkrywa i ukazuje światu Jego Oblicze w ubogich, chorych, uciśnionych, odrzuconych?

Wiem, jestem pewien, że przyniosą mu dar swoich czystych serc, swoją wrażliwość, młodzieńczy maksymalizm, swoje drogi życia znaczone dobrymi czynami i wiernością prawdzie. To młode pokolenie – wiele o tym świadczy – odkrywa, jakby na nowo, znaczenie takich pojęć jak wolność, niepodległość, godność, solidarność, historyczna pamięć. Szuka wzorów w bohaterach polskich dróg do wolności, w Żołnierzach Wyklętych – Żołnierzach Niezłomnych. Stanie w sierpniu w Gdańsku pomnik „Inki” Danuty Siedzikówny, symbolu tamtej ofiary najmłodszego pokolenia i krzywdy, która spotkała tych, którzy chcieli Polski niepodległej, wiernej Chrystusowi i Jego Matce. To ku niej, Ince, młodej ofierze komunistycznych oprawców, zwraca swe spojrzenie młode polskie pokolenie. Pokolenie czystych serc. Pokolenie, które na swej drodze odnajduje znaki Ojczyzny. Odkrywa ich sens, piękno, wartość, znaczenie.

Módlmy się za młode polskie pokolenie. Za jego drogę, za jego rozpoznawanie wartości ojczyzny. I jeszcze jedno: przyjmijcie drodzy Księża Misjonarze podziękowanie, że dzięki waszemu zaproszeniu, znowu mogę, jak to niegdyś bywało, przewodniczyć radiowej Mszy świętej w dniu święta Konstytucji 3 maja.

Mówi do nas dziś Chrystus: „Ja jestem krzewem winnym a wy latoroślami. Kto trwa we Mnie a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J, 15,5). Trwajmy, Bracia i Siostry, dzieci polskiej Ojczyzny, w miłości Chrystusa. I w miłości Matki Pana – Królowej Polski. Witaj majowa jutrzenko, Świeć naszej polskiej krainie! Amen.

Ks. arcybiskup Sławoj Leszek Głódź – homilia wygłoszona w uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polskiej – 3 maja 2015 – Bazylika Świętego Krzyża w Warszawie

Zobacz także
Wyzwania duszpasterskie związane z rodziną w kontekście ewangelizacji
To jest moja matka, ta Ojczyzna!

Zostaw komentarz

Treść*

Twoje Imię*
Strona www

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.