WYDARZENIA

Prawdziwa kobieta nie boi się zależności od miłości

Czym jest kobiecość? Czy walka o „prawa kobiet” ma cokolwiek wspólnego z prawdziwymi i odwiecznymi dążeniami przedstawicielek płci pięknej? Czy hasło „girl power” jakkolwiek licuje z istotą kobiecości?

W ostatnich miesiącach mieliśmy do czynienia ze spektakularną aktywizacją środowisk feministycznych w Polsce poprzez przelewające się przez nasz kraj Czarne Protesty. W odpowiedzi na działania „kobiet na miarę dzisiejszych czasów”, podążających za duchem postępu i domagających się prawa do aborcji, od lat organizowane są w Polsce Marsze dla Życia i Rodziny, które bronią życia najmniejszych, jeszcze nienarodzonych dzieci. Warto pamiętać, że spór pomiędzy środowiskami „wyzwolonej” lewicy, a broniącymi życia konserwatystami, dotyczy nie tylko kwestii podstawowej: czy wolno zabić nienarodzone dziecko, ale sięga znacznie dalej, dotyka idei człowieczeństwa, roli kobiety oraz matki. Czy jest to zjawisko charakterystyczne tylko dla „polskiego zaścianka”?

Suzan Sammons w felietonie opublikowanym na anglojęzycznym portalu onepeterfive.com opisuje ideologiczną walkę toczącą się w jej otoczeniu. Autorka nawiązując do zjawiska Czarnych Marszów, które przez USA przeszły w styczniu, wskazuje mechanizmy propagowania libertyńskiego porządku i czynienia go zjadliwym, tak by mógł się zagnieździć w naszych domach i szkołach. „Wychowujcie silne dziewczynki! Bądź kobietą siły!” – brzmiało jedno z haseł towarzyszących protestującym w Waszyngtonie. Brzmi znajomo? Sammons, mama sześciu córek w wieku od 20 miesięcy do 20 lat, opisuje jak od blisko dwóch dekad narażona jest na działanie sygnału nadawanego przez media do współczesnych dziewcząt. Autorka nawiązuje do hasła: „kobieta siły” i zauważa, że nie ma nic złego w postrzeganiu kobiety jako jednostki silnej moralnie. Ale czy na pewno o to chodzi w tym przesłaniu? Simmons uważa, że nie chodzi tutaj o siłę moralną, ale o trzy inne jej rodzaje: siłę fizyczną, siłę samowystarczalności oraz siłę emocji.

Działania na rzecz promowania siły fizycznej – silnej kobiety widoczne są m.in. poprzez modne koszulki o charakterze militarnym, noszone przez młode dziewczęta, czy w sportach uprawianych przez kobiety – pisze autorka. Oczywiście nie ma nic złego w promowaniu aktywności sportowej wśród kobiet. Jednakże Simmons zadaje pytanie, dlaczego media poświęcają aktywności sportowej płci pięknej tyle uwagi? Siła fizyczna to odwieczna domena mężczyzn, ale również militarny cel feminizmu. A tymczasem prawdziwa kobiecość wyraża się w sile moralnej, czyli zdolności, którą każda kobieta może rozwijać i do której może aspirować, niezależnie od jej kondycji fizycznej – zauważa Simmons. Nie oznacza to, że kobiety nie cechują się siłą fizyczną.

Warto zaznaczyć, że naturalna ekspresja kobiecej siły fizycznej ma miejsce w sytuacjach pomocy innym, ale przede wszystkich dawaniu nowego życia, czyli porodzie. Już we wczesnych fazach ciąży kobieta praktycznie każdego dnia ma siłę, by wspinać się na wysoką górę, ponieważ właśnie taką ilość energii jej organizm wydatkuje na zbudowanie nowego organizmu. Zaś sam poród nie wymaga komentarza na temat siły fizycznej jaką dysponują kobiety.

Drugim rodzajem siły, do której – zdaniem Simmons – nawiązują ruchy feministyczne, jest samowystarczalność. Jej promowanie zaprzecza, zdaniem autorki, prawdzie, jakoby kobieta i mężczyzna stworzeni byli do wspólnoty i współzależności. Zależność wiąże się z podatnością, jak również gotowością do podjęcia ryzyka. Dlatego właśnie prawdziwa siła kobiety wyraża się w gotowości do tego, by zależeć od partnera. Bo czy aktem odwagi nie jest to, że kobieta rezygnuje z własnej kariery, ponieważ uważa to za najlepszy dar dla swojej rodziny? – pyta Simmons. „Za ideą samowystarczalności kryje się fałszywie pojmowane bezpieczeństwo, ale prawdziwa odwaga i siła opowiadają się za wierną zależnością” – uzasadnia autorka.

Trzecim i ostatnim aspektem „silnej kobiety” (w myśl feministycznej narracji) są silne emocje. Media wydają się celebrować kobiety, które niekiedy w sposób dziecinny wybuchają gniewem działając pod wpływem serca lub robią dokładnie to, co uważają za właściwe w danym momencie. Tymczasem Simmons zauważa, że autentycznie silna kobieta to taka, która przedkłada emocje innych nad własne. Jej uczucia do współmałżonka i dzieci motywują ją do zaspokojenia ich potrzeb przed własnymi, a empatia czyni z niej serce każdego domostwa. Taka kobieta obdarzona jest zaufaniem i miłością, modli się za bliskich, a także utrzymuje samodyscyplinę.

Wreszcie Simmons słusznie zauważa, że prawdziwa kobieta przeciwstawia się nowoczesnej „kobiecie siły”. Zamiast imitować siłę fizyczną na miarę mężczyzny, posiada siłę fizyczną umożliwiającą przekazywanie życia i siłę moralną, która udoskonala życie jej i innych. Prawdziwa kobieta nie boi się zależności od miłości bliskich, jak również nie jest niewolnikiem własnych emocji – wręcz przeciwnie, inspiruje do ofiarnej miłości.

Należy zdecydowanie podkreślić, że zaprzeczeniem wszystkiego co odnotował w swoim tekście o prawdziwej kobiecie Simmons jest aborcja. To akt odrażający i nieludzki, negujący powołanie kobiety do miłości oraz stanowiący o jej porażce – stwierdza autorka.

Kończąc swoje rozważania Suzan Simmons przekornie zauważa: „kobiety zmuszane są obecnie, by kierować swoje głowy w stronę starego feministycznego tropu Helen Reddy, Jestem kobietą, usłysz mój ryk. A jest inaczej. Jestem kobietą jak Maryja, może nie robię wiele hałasu, ale jeśli dokładniej spojrzysz, dostrzeżesz moją siłę. Dzięki łasce Chrystusa, to moja miłość będzie krzyczeć!”.

Na podstawie: pch24.pl
Zobacz także
9 lat Diecezji Świdnickiej
Ratujmy Asię Bibi

Zostaw komentarz

Treść*

Twoje Imię*
Strona www

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.