NAMYSŁY

Rodzina najważniejszą drogą Kościoła

Bolesną prawdą jest, iż obecnie coraz trudniejsze staje się życie powołaniem chrześcijańskiej rodziny i małżeństwa. Ten uświęcony przez Boga model życia coraz częściej jest ukazywany jako przeżytek lub ewentualnie wariant, na który można się zdecydować. Usiłuje się stawiać na równi z tradycyjnym małżeństwem to, co z samej swej natury nie jest i nigdy nie będzie w stanie mu dorównać.

Czcigodni Bracia w biskupim i kapłańskim posługiwaniu!

Drodzy Małżonkowie, Rodziny, Młodzieży i Dzieci!

Umiłowani Siostry i Bracia w Chrystusie!

Gromadzimy się już po raz 30. u stóp Jasnogórskiej Pani jako Ogólnopolska Pielgrzymka Małżeństw i Rodzin. Przychodzimy do Niej, jak przychodzą dzieci do Matki – z sercami ufnymi i pałającymi miłością. Pielgrzymujemy, by złożyć w tym wyjątkowym miejscu owoce miłości małżeńskiej, życia rodzinnego oraz dobra, które rodzi się w sercach polskich matek, ojców i dzieci. Pragniemy także powierzyć opiekuńczym dłoniom naszej Matki przyszłość rodzin, małżeństw i każdego ludzkiego życia – zarówno tego ukrytego jeszcze pod sercem matek, tego wzrastającego w łaskę u Boga i u ludzi, jak i tego dojrzałego czy też przechodzącego przez jesień życia.

1. Ukazywać piękno i wartość rodziny

Nasze pielgrzymowanie i wspólna modlitwa poprzedza niejako obrady rozpoczynającego się już niedługo – 5 października br. – III Nadzwyczajnego Zgromadzenia Synodu Biskupów poświęconego rodzinie. Synod, podejmując złożoną tematykę wyzwań duszpasterskich związanych z rodziną, będzie także starał się ukazać dzisiejszemu światu wciąż aktualne piękno i wartość życia rodzinnego. Rodzina bowiem jest i pozostanie na zawsze kluczem do zrozumienia naszego człowieczeństwa. Ona w sposób decydujący określa kierunek rozwoju człowieka, kształtuje jego myślenie, wartościowanie i postawę wobec innych. W rodzinie człowiek poznaje mowę, uczy się pierwszych słów, doświadcza pierwszych uczuć i przez jej pryzmat zaczyna poznawać przestrzeń świata, który go otacza. Rodzina – jak uczył Papież Benedykt XVI – „jest dobrem koniecznym dla narodów, nieodzownym fundamentem społeczeństwa oraz wielkim skarbem małżonków na całe życie. Jest niezastąpionym dobrem dla dzieci…”.

Piękno i wartość życia rodzinnego emanowały z domu bł. Karoliny Kózkówny, która patronuje naszej tegorocznej pielgrzymce i której 100-lecie męczeńskiej śmierci przypada 18 listopada bieżącego roku. Pomimo bardzo skromnych warunków życia, ciężkiej codziennej pracy w gospodarstwie i na roli, liczna rodzina Jana i Marii Kózków – jedenaścioro dzieci – tworzyła dom, który nie bez przyczyny w okolicy nazywano „kościółkiem”. Krewni i sąsiedzi często gromadzili się tam na wspólne czytanie Pisma Świętego, żywotów świętych i religijnych czasopism. Dom rodziny Kózków tworzył przestrzeń niemal sakralną wypełnioną wzajemną miłością, szacunkiem domowników i gotowością niesienia sobie pomocy. Rodzice bł. Karoliny wybrali dla siebie jako wzór Świętą Rodzinę, a program swojego życia zamknęli w krótkiej zachęcie: „módl się i pracuj”. Całe ich życie było konsekwentnym urzeczywistnianiem powziętego programu. Wspólna pobożność łączyła ich wysiłki i metody wychowania dzieci. Tej sprawie poświęcili najwięcej troski i pracy, ale też dokonali wielkiego życiowego dzieła: wychowali świętą, ubogacając w ten sposób religijną i narodową kulturę.

Atmosfera domu współtworzonego przez Jana i Marię Kózków sprzyjała szybkiemu duchowemu i emocjonalnemu dojrzewaniu ich dzieci, które potrafiły później brać odpowiedzialność za swoje decyzje, poważnie podchodziły do spraw dotyczących małżeństwa i rodziny, umiały budować relacje sąsiedzkie i społeczne, nie traktując rzeczywistości na zasadzie przypadku, lecz w pełni odpowiadając za swoje czyny.

Z pewnością takiego właśnie podejścia do życia pragnęliby dla swoich dzieci wszyscy odpowiedzialni rodzice. Prawdziwego szczęścia nie wygrywa się na loterii, lecz współtworzy się je, żyjąc godnie i odpowiedzialnie z innymi i dla innych. Taki zaś model życia jest głęboko wpisany w rodzinę, w jej strukturę oraz funkcje, jakie pełni wobec poszczególnych członków.

2. Chronić skarb życia małżeńskiego i rodzinnego

Bolesną prawdą jest, iż obecnie coraz trudniejsze staje się życie powołaniem chrześcijańskiej rodziny i małżeństwa. Ten uświęcony przez Boga model życia coraz częściej jest ukazywany jako przeżytek lub ewentualnie wariant, na który można się zdecydować. Usiłuje się stawiać na równi z tradycyjnym małżeństwem to, co z samej swej natury nie jest i nigdy nie będzie w stanie mu dorównać.

W wydanym przed dwudziestu laty „Liście do rodzin” Jan Paweł II niezwykle trafnie i głęboko zarysował panoramę zjawisk zagrażających życiu małżeńskiemu i rodzinnemu. Pisał wtedy o coraz większym napieraniu na dziedzinę działania i moralności utylitaryzmu – czyli cywilizacji użycia – „cywilizacji, w której osoby stają się przedmiotem użycia, podobnie jak używa się rzeczy. Na gruncie cywilizacji użycia kobieta bywa przedmiotem dla mężczyzny. Dzieci stają się przeszkodą dla rodziców. Rodzina staje się instytucją ograniczającą wolność swoich członków. Aby się o tym przekonać – pisał Papież – wystarczy przyglądnąć się choćby pewnym programom wychowania seksualnego, które bywają wprowadzane w szkołach, często mimo sprzeciwu, a nawet protestów ze strony rodziców. A dalej cały trend ’proaborcyjny’, który usiłuje się ukryć poza pojęciami ’prawa wyboru’…” (LdR nr 13).

Diagnoza św. Jana Pawła II dotycząca zagrożeń życia małżeńskiego i rodzinnego jest nadal aktualna. Zaś w pewnych obszarach staje się ona obecnie jeszcze bardziej aktualna w naszej Ojczyźnie niż przed dwudziestoma laty. Kryzys prawdy, którego skutki wszyscy odczuwamy, objawia się nie tylko dążeniem do odwrócenia i zafałszowania znaczenia podstawowych pojęć, ale także do podważenia ustalonego przez Boga naturalnego porządku, który strzeże godności i bezpieczeństwa rodziny ludzkiej.

W podejmowanych obecnie działaniach, także tych ustawodawczych, słychać niekiedy echo słów oskar- życieli Boga z czasów proroka Ezechiela, którzy mówili: „Sposób postępowania Pana nie jest słuszny” (Ez 18,25). Zauważa się dążenie do zajęcia miejsca Boga i podważania ustanowionych przez Niego praw. Prorok Ezechiel – jak słyszeliśmy w dzisiejszym pierwszym czytaniu mszalnym – wyrzucał ludowi przewrotność jego rozumowania i postępowania. Takiego głosu sprzeciwu nie może również zabraknąć obecnie, ze strony ludzi wierzących, zwłaszcza gdy sprawa dotyczy ludzkiego życia, rodziny, świętości małżeństwa i odpowiedzialności za wychowanie dzieci i młodzieży.

Ważną i rozpoznawalną w naszym społeczeństwie formą publicznego zabierania głosu przez ludzi wierzących są chociażby organizowane od kilku lat w miastach naszej Ojczyzny marsze dla życia i rodziny. Jest to forma zwrócenia opinii publicznej i władz – zarówno tych lokalnych, jak i ogólnopolskich – na sytuację rodziny. Marsze dla życia i rodziny są sposobem upominania się o prawa tych, którzy sami nie mogą się bronić – dzieci przed urodzeniem, które można w Polsce pozbawiać życia ze względu na ich niepełnosprawność bądź okoliczności poczęcia.

Ludovine de La Rochère, prezes francuskiej organizacji na rzecz obrony życia (La Manif Pour Tous), stwierdziła, że obrońcy rodziny we Francji zaczęli reagować zbyt późno, gdy już wiele faktów było dokonanych, zwłaszcza na płaszczyźnie ustawodawczej. Wiele projektów skierowanych przeciwko rodzinie zostało przemyślnie ukrytych w zapisach ustaw dotyczących innych dziedzin życia. Po wejściu ustawy w życie bardzo trudno jest ją zmienić i odwrócić porządek rzeczy.

Wobec takich zagrożeń bardzo potrzeba naszego głosu, potrzebne jest publicznie dawane świadectwo przez ludzi zaangażowanych w obronę życia, świadomych wartości każdego ludzkiego istnienia, świadomych wartości rodziny i życia małżeńskiego.

3.Czynić rodzinę szkołą formacji i duchowego rozwoju

Drodzy Siostry i Bracia! Mamy świadomość tego, że mocna duchowo rodzina, w której głównym źródłem siły i oparcia jest wzajemna miłość zakorzeniona w Bogu, może oprzeć się przeciwnościom i stawić czoło nawet największemu złu. Potwierdzeniem tej prawdy jest życie bł. Karoliny, a także postawa jej rodziców, którzy po męczeńskiej śmierci swojej ukochanej córki jeszcze bardziej pragnęli zbliżyć się do Boga i niezmordowanie, aż do śmierci, angażowali się w swoim środowisku w działalność apostolską. Podobnie zmarła w ubiegłym roku matka bł. ks. Jerzego Popiełuszki, Marianna Popiełuszko, wyznała wobec dziennikarzy przed beatyfikacją swojego syna: „We łzach odprawiałam go na tamten świat, a teraz w radości będę go spotykała”. Jej dewizą życiową były słowa ujęte w stylistyce przedwojennej poezji ludowej: „Prościusieńko w niebo droga: kochać ludzi, kochać Boga. Kochaj sercem i czynami, będziesz w niebie z aniołami!”. Te słowa często powtarzała także sześciorgu swoim dzieciom.

Bardzo potrzeba, aby nasze rodziny były przestrzenią ustawicznej formacji i duchowego rozwoju wszystkich jej członków, a zwłaszcza dzieci i młodzieży, które potrzebują budujących wzorców, punktów odniesienia na swe późniejsze życie. Ludzie młodzi bardzo krytycznie patrzą na wszelkie przejawy rozdźwięku pomiędzy tym, co jest im przekazywane – nieraz w formie imperatywu – a rzeczywistym postępowaniem dorosłych.

Rodzice bł. Karoliny byli wymagający względem swoich dzieci, lecz najpierw stawiali duże wymagania samym sobie. Chociaż wychowaniem kierowała głównie matka, to ojciec wspierał jej inicjatywę nie tylko w założeniach, ale przede wszystkim przykładem osobistego życia. Metodom wychowawczym w ich domu zupełnie obcy był infantocentryzm i nadopiekuńczość. Nigdy nie traktowano dzieci jako przedmiotu uwielbienia, ale otaczano je troską wychowawczą, ażeby przygotować je do trudnego życia. Wdrażano im poczucie obowiązkowości i odpowiedzialności oraz uczono cenić wiarę i miłować ojczystą ziemię. Wychowywano je na ludzi dorosłych, nie na wyrośnięte dzieci, które w wieku dorosłym nadal nie potrafią samodzielnie decydować i podejmować trudów życia.

Niezwykle istotne jest pielęgnowanie w naszych rodzinach skarbu tradycji rodzinnych i religijnych, wspólne spędzanie czasu, na którego brak ciągle narzekamy, rozmowa, wspólna lektura, także religijna, powrót do praktyki wzajemnego dzielenia się przeżywaną wiarą, która – jak napisał Papież Benedykt XVI – „jest towarzyszką życia i pozwala nam dostrzegać nieustannie na nowo cuda, jakich Bóg dla nas dokonuje” (Pf 15).

Drodzy Małżonkowie, umiłowane Rodziny!

Otaczamy Was dzisiaj płaszczem naszej żarliwej modlitwy. Prosimy Boga przez orędownictwo Bogarodzicy, aby nieustannie wzniecał i odnawiał w Was płomień miłości, który został przez Niego przypieczętowany sakramentalną przysięgą. Bożej Opatrzności zawierzamy waszą teraźniejszość i przyszłość. Was samych zachęcam gorąco, abyście we wspólnej rodzinnej modlitwie szukali pomocy u Najświętszej Maryi Panny i Świętego Józefa.

Trwając zjednoczeni w Chrystusie, będziecie mogli skutecznie budować Jego królestwo i zmieniać świat na bardziej Boży, a zatem i bardziej ludzki. Wsparci na fundamencie wiary pomimo wielu trudów, braków i przeciwności będziecie mogli z powodzeniem pisać własną regułę życia, której pierwszą zasadą jest prawo miłości, która „jest cierpliwa i łaskawa, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości, wszystko znosi, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma i nade wszystko – nigdy nie ustaje” (1 Kor 13,4n).

Modlimy się o to dzisiaj przez przyczynę Pani Jasnogórskiej, Matki pięknej miłości. Pod Jej obronę się uciekamy, Jej wstawiennictwa wzywamy, o Jej orędownictwo prosimy! Amen.

 

Homilia ks. bp. Andrzeja Jeża, ordynariusza tarnowskiego, wygłoszona podczas XXX Ogólnopolskiej Pielgrzymki Małżeństw i Rodzin na Jasną Górę 28 września 2014 r.

Na podstawie: naszdziennik.pl

Zobacz także
Pasterz nie powinien się cofać przed zabraniem głosu
Jesteś cała piękna

Zostaw komentarz

Treść*

Twoje Imię*
Strona www

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.