NAMYSŁY

Que viva!

José Luis Sánchez del Río (1913 – 1928) był Meksykaninem. Pierwsze lata swojego życia spędził w sposób prosty i spokojny, naturalny dla wielu dzieci w jego wieku. Grał w kulki, był zdrowy, przyjazny i bardzo posłuszny wobec rodziców. Z matką uczęszczał na naukę katechizmu i do kościoła w każdą niedzielę. Zaczął naukę w szkole podstawowej w Sahuayo, gdzie  wyróżniał się dobrocią wobec kolegów. Rodzina Sánchez del Río przeprowadziła się do Guadalajara, gdzie José kontynuował naukę. W wieku czterech lat był bierzmowany, a mając dziewięć lat przyjął Pierwszą Komunię Świętą. Miał naturalną pobożność i  szczególne nabożeństwo do Matki Bożej z Guadalupe. Chętnie modlił się różańcem.

Czasy jego dzieciństwa przypadały na okres prześladowań Kościoła ze strony prezydenta Plutarco Elliasa Callesa – członka masonerii. Ten człowiek ten był odpowiedzialny za wydalenie z Meksyku zgromadzeń zakonnych, zakazanie organizowania procesji, publicznego noszenia sutanny, pozbawienie Kościoła prawa własności świątyń, a także za szereg ustaw krzywdzących wierzących w Chrystusa licznymi niesprawiedliwymi podatkami. Dla katolickiej ludności Meksyku miarka się jednak przebrała – w 1926 roku wybuchło powstanie bohaterskich Cristeros w obronie Kościoła i jego praw. Meksykańscy katolicy chwycili za broń i z okrzykiem Viva Cristo Rey i Viva Santa Virgen de Guadalupe ruszyli do boju z o wiele silniejszymi wojskami antyklerykalnego prezydenta Callesa. Pewnego dnia dowodzeni przez generała Prudencio Mendozę Cristeros trafili do Guadalajary, gdzie przyłączyło się do nich wiele osób, wśród nich bracia Sánchez del Río. Do wojska chciał się zaciągnąć, również najmłodszy z nich – 14-letni José, ale zarówno matka, jak i generał Mendoza nie chcieli się na to zgodzić. Chłopak jednak bardzo nalegał. >> Mamo, nigdy nie będzie mi tak łatwo wejść do nieba jak teraz. << Udało mu się przekonać ją oraz generała Mendozę, który powierzył José dzierżenie sztandaru oddziału znajdującego się pod jego dowództwem.

Cristeros nazywali chłopca Tarsycjusz, na pamiątkę świętego męczennika, noszącego w pogańskim Rzymie Komunię świętą więzionym chrześcijanom. 25 stycznia 1928 r. w czasie walk Cristeros z siłami antyklerykalnego rządu w miejscowości Sahuayo padł koń generała Mendozy, co uniemożliwiało mu ucieczkę. José natychmiast zaoferował swojemu dowódcy własnego wierzchowca. Mendoza nie chciał przyjąć podarunku, wiedząc, że chłopak nie będzie miał jak uciec i wpadnie w ręce żołdaków. José nalegał jednak tak mocno, jak przed dwoma laty, gdy zaciągnął się wraz ze starszymi braćmi do sił Cristeros. >> Mój generale, oto mój koń: niech się Pan ratuje, a mną proszę się nie przejmować. Mnie może zabraknąć, ale pana nie! << Ostatecznie wymógł na generale Mendozie ucieczkę, a sam oddał się w ręce oprawców. Aresztowano go w zakrystii kościoła. José podczas swej niewoli codziennie przyjmował Komunię świętą z rąk wuja, księdza Ignacio Sancheza. Odmawiał, także Różaniec i starał się nawrócić swych prześladowców. Wielokrotnie stawał w obronie kościoła, ostro protestując przeciwko wprowadzaniu przez żołdaków zwierząt do wnętrza świątyni. Żołnierze prezydenta Callesa za wszelką cenę chcieli przekabacić świątobliwego chłopca na swoją stronę, ale José nie dawał za wygraną. Jeden z sąsiadów proponował 5000 dolarów, aby wykupić José, ale chłopiec nie chciał w ten sposób odzyskać wolności. Zabrali go nawet na egzekucję jednego z Cristeros – na oczach chłopaka rozstrzelano jego przyjaciela, do którego José zdążył zawołać: >> Zaraz będziesz w Niebie, przygotuj mi tam miejsce. << 10 lutego 1928 roku antyklerykałowie skazali 14-letniego José na śmierć.

Chłopiec przeszedł prawdziwą Golgotę. Na początek, ok. godz. 6 rano, zdarto mu skórę ze stóp i  kazano chodzić po rozsypanej soli. Potem zmuszono do przejścia długiej drogi z kościoła na cmentarz. José ledwo powłóczył nogami, po drodze upadał. Cały czas płakał i skręcał się z bólu, ale antyklerykałowie nie mieli litości. Kazali mu iść dalej popędzając go ukłuciami bagnetów. Co jakiś czas prowokowali go – „jeśli krzykniesz – śmierć Chrystusowi – oszczędzimy cię”. José milczał – nigdy nie przyszłoby mu do głowy zdradzić Jezusa. Krwawiąc doszedł na cmentarz. Kazano mu stanąć nad fosą, gdzie miało upaść jego ciało. Pchnięto go nożem i znowu zmuszano do wyrzeknięcia się wiary. José krzyknął VIVA CRISTO REY (Niech żyje Chrystus Król). Kapitan, zdenerwowany odwagą i zachowaniem chłopca, strzelił do niego z własnego pistoletu. Przewróciwszy się, José zakreślił własną krwią znak krzyża na ziemi. Wtedy w jego skroń padł śmiertelny strzał. Była godzina 23:30. Jego ciało zostało pochowane bez trumny i bez osłony, bezpośrednio w ziemi. Później szczątki zostały José ekshumowane i przeniesione do krypty męczenników świątyni Najświętszego Serca. W 1996 r. przeniesiono do parafii pw. Świętego Jakuba, gdzie był więziony dniach poprzedzających jego śmierć męczeńską.

Jednym ze świadectw męczeństwa był list, który José wysłał do matki 6 lutego 1928 r. Napisał w nim: >> Moja droga Matko. W niewoli będąc, myślę, że w niedługim czasie umrę. Ale bez względu na to – Mamo –  jestem pogodzony z wolą Boga. Umrę szczęśliwy, bo umrę obok Pana. Nie martw się o moją śmierć – nie chcę tego. Powiedz braciom, aby czynili wolę Boga naszego, i aby raczej poszli w ślady najmłodszego z nas. Bądź odważna i wyślij mi błogosławieństwo wraz z moim Ojcem. Pozdrów wszystkich w tym ostatnim czasie, a wreszcie przytul do serca Swojego syna, który Cię kocha i chce się z Wami zobaczyć, zanim umrze. <<


W roku 2005 papież Benedykt XVI wyniósł José do chwały ołtarzy wraz z innymi 12 bohaterskimi bojownikami Cristeros, którzy polegli walcząc za Kościół z siłami antyklerykalnego rządu. Wspomnienie liturgiczne Błogosławionego José Sánchez del Río obchodzone jest 10 lutego.

 

Na podstawie: Opoka.org.pl , Traditia.fora.pl , Wikipedia ,

PRZECZYTAJ TAKŻE: Stańmy po stronie Cristeros

Zobacz także
Święci nie przemijają
Posłany przez Ojca
2 komentarze

Zostaw komentarz

Treść*

Twoje Imię*
Strona www

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Akcja KatolickaAkcja Katolicka Diecezji ŚwidnickiejBardoBenedykt XVIBiskup ŚwidnickiBoże NarodzeniechrześcijaństwoDiecezja ŚwidnickaEpiskopat PolskietykaEucharystiaewangelizacjafilmfotografiaFranciszekGłuszycaIgnacy DecJan Paweł IIJasna GóraJezus ChrystusKościółkulturaMagdalena JaroszMaryjamediamiłosierdziemodlitwaMonika RejmanmłodzieżpatriotyzmPielgrzymkapolitykaPolskaproliferekolekcjerodzinaSławomir AugustynowiczUrszula FurtakvideowiaraWielki PostZąbkowice ŚląskieŚwidnicaświadectwoświętość