NAMYSŁY

Byśmy czuli ducha wolności w swoim własnym domu

Nieraz się może wydawać ludziom, że wartość życia, czy narodu, państwa, zależy od takich czy innych urządzeń, że całe oblicze narodu zależy od tej kultury materialnej, którą ludzie tworzą. Najmilsi, zależy ono od wewnętrznej przemiany naszych serc i myśli. I tyle Polska będzie warta, ile będzie miała w sercach naszych i w myślach i wiary i miłości i zjednoczenia z Bogiem. Właśnie ona, Maryja, jako pośredniczka łask ma szczególne zadanie, jak wprowadziła Chrystusa w dom Elżbiety, żeby go wprowadziła w dom nasz.

(…) Poprzez rodzinę przychodzi życie do narodu. By naród miał życie musi ono być pielęgnowane w każdej rodzinie. Dzisiaj przecież rodzi się olbrzymi lęk o to, co będzie z narodem. Z narodem będzie to jutro, co dziś jest w rodzinie. Naród żyje rodziną, naród żyje z rodziny i tyle naród będzie miał jutro, ile dziś ma w rodzinach, ile dziś daje rodzina. Nie myślmy, że zbawienie rodziny odbywa się gdzieś w przestrzeni i w czasie. Nie, ono się odbywa pod sercem matki wiernej swojemu zadaniu i posłannictwu przekazania życia. I domowej kołysce, na ramionach rodziców, gdzie młode życie Polaka czuje się bezpieczne.

(…) Naród będzie wierny wszystkim swoim obowiązkom, które ma do wypełnienia, jednak naród prosi: zostawcie nam żywą i nietkniętą wiarę naszą, nie tykajcie naszego Chrystusa i Jego matki! Bo nic nie macie innego, co by nam dać zamiast Boga i jego nieśmiertelnej nauki, gdy jesteśmy, że ,,niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą’’? Zamiast słowa Bożego dacie nam słowo ludzkie? Zamiast życia ducha dacie nam odrobinę chleba? Zamiast tych motorów, które żądzą duchem narodu dacie nam mechaniczne narody i motory? O nie, to za mało! Stal i metal, choćby naoliwiane, rdzewieją. Wy pracownicy techniczni dobrze wiecie, że najsprawniejsza maszyna niszczeje. Tylko człowiek jest nieśmiertelny i tylko jego serce, choćby męczyło się, nie umiera. Tylko jego duch trwa i przezwycięża czas i przestrzeń przezwycięża wszystko. I dlatego też naród który był zawsze silny w wierze, choćby ci i owi zawodzili, ten naród ufa tylko Chrystusowi i jego matce. I my prosimy; nie tykajcie bracia, którzy zaświadczacie, że nie jesteście wierzącymi, nie tykajcie naszej wiary. Nie tykajcie naszych serc, nie tykajcie naszych umysłów, nie macie do tego żadnego prawa. Bo to jest własność człowieka, którą człowiek otrzymał nie od narodu, nie od państwa, tylko od Boga.

(…) Jesteśmy gotowi do niejednego trudu, do niejednego wysiłku i poświęcenia, a nawet do niejednej ofiary, ale za jedną cenę: byśmy czuli ducha wolności w swoim własnym domu. I o tego ducha wolności naród dzisiaj bardzo walczy. I robotnicy, i rolnicy i młodzież akademicka i inteligencja pracująca i biskupi i kapłani. Jeżeli na którym odcinku nasza modlitwa jest słuszna ,,Ojczyznę wolną pobłogosław panie’’. By nie było tu zastrzeżeń, jakiegoś przyhamowania się w naszej modlitwie. Wolna wewnętrznie, wolna we własnej Ojczyźnie, wolna w wyznawaniu Boga, w przyznawaniu się do niego wszędzie, na każdym odcinku naszego życia. Wolna i w domu, i w szkole, i w warsztacie pracy i biurze i w urzędzie i w wojsku wszędzie swoja, własna, ojczysta Polska wolna. I taka będzie.

(…) Stoimy tutaj, dzieci Boże, między świątynią, a więzieniem. Tu właśnie, w Wielkopolsce, w tym więzieniu siedział kardynał prymas. Przez dwa lata. Dlaczego? Bo bronił wolności! Boga dla narodu i wolności dla narodu i dla jego kościoła. I dlatego tutaj się znalazł. O ile tutaj zamykają człowieka broniącego wolności to w świątyni dają człowiekowi wolność. Wolność serca, wolność myśli. I my chcemy, ażeby w Ojczyźnie naszej był jak najmniej więzień, jak najwięcej świątyń, bo w świątyniach się zachowuje i ubezpiecza wolność narodu. Więzienie może być tylko przypadkiem, a nie zasadą.

Gdy robotnicy polscy na ulicach Radomia, czy Ursusa, czy innych miast, podjęli wołanie o prawo do bytu nie zawsze byli ocenieni należycie. Jeszcze w lipcu zwróciliśmy się do najwyższych władz państwowych i partyjnych osobiście: zwolnić tych ludzi, bo każdy ma prawo, w granicach normalnego przejawiania swoich żądań, do wypowiedzenia swojego stanowiska. I nie oni są winni, chociaż niekiedy w niektórych momentach te manifestacje przybrały wymiar niewłaściwy i karalny. Ale ta rzesza robotnicza zatroskana o chleb dla własnej rodziny, ona miała prawo się wypowiedzieć i dlatego nie można jej karać więzieniami, sądami, dochodzeniami policyjnymi i innymi udrękami o których nam dobrze wiadomo. Prosiliśmy władze i państwowe i partyjne: zaniechajcie tego, bo nie tedy droga do pozyskania narodu, który chce być wolny nie tylko w pracy, ale i w wypowiadaniu swoich przekonań.

Sługa Boży Kardynał Stefan Wyszyński – fragemty homilii wygłoszona podczas uroczystości nawiedzenia obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w Ostrowie Wielkopolskim – 7 listopada 1976 r.

Na podstawie: gazetaostrowska.pl
Zobacz także
Oto drzewo Krzyża, na którym zawisło Zbawienie świata
Anieli wraz śpiewają to: Gloria in excelsis Deo

Zostaw komentarz

Treść*

Twoje Imię*
Strona www

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.