NAMYSŁY

I stanie się nowy, lepszy świat

Kochani moi!

To już ostatni tydzień Adwentu.

Kończą się roraty.

Za tydzień Boże Narodzenie.

Coraz wyraźniej słyszymy odpowiedź Boga na utrapienia nasze:

Dlaczego płaczesz?

Dlaczego jesteś smutny?

Przyjdę szybko, aby cię wybawić.

Jestem Twoim Świętym, twoim Bogiem, twoim Odkupicielem.

Dopala się roratka – adwentowa świeca.

Umniejsza się Jan – adwentowy prorok,

staje się mały jak pokorna Służebnica Pańska,

aby w noc Bożego Narodzenia zabłysła wszystkim światłość wielka,

która rozświetli mroki i oświeci każdego człowieka

przychodzącego na świat. (por. J 1,9)

Dzisiaj stajemy wobec wielkiej tajemnicy Wcielenia,

wobec prawdy, że przedwieczne Słowo Ojca stało się ciałem,

że Bóg stał się człowiekiem

i wziął ciało z Maryi Dziewicy, za sprawą Ducha Świętego.

Jakie to wszystko trudne dla człowieka, niemożliwe.

Jak się to wszystko stanie? – pyta Maryja (por. Łk 1, 34).

Józef uczciwy nie może pojąć,

że to, co się w Niej poczęło, jest z Ducha Świętego.

Nie bój się, Józefie.

I z tym zdziwieniem przychodzą przez pokolenia prości pasterze

i uczeni mędrcy

i klękają.

Tu już nie można nic mówić.

Trzeba uwierzyć, uklęknąć, adorować.

Może dlatego tę tajemnicę wiary ojcowie nasi

oprawili w tyle pięknych zwyczajów, obrzędów, znaków,

aby człowiek mógł odczuć, że Bóg stał się Bogiem z nami,

że zamieszkał pośród nas.

To teraz chodzi Matka Boska Adwentowa i szuka miejsca,

gdzie ma się Chrystus narodzić.

I wszystko jest tak samo jak wtedy.

Przyjdż do nas, Maryjo! Nie bój się, Józefie!

Przyjrzyjmy się więc naszym zwyczajom,

aby przez ich zrozumienie bliższa nam była tajemnica.

Choinka.

Różnie ją nazywali: drzewkiem noworocznym,

drzewkiem tańca.

Nie, to po prostu choinka, żywe drzewko, lasem pachnące,

bo nasz Bóg jest Bogiem żywym.

Drzewko to ubieramy świecidełkami,

bo nasz Bóg przyniósł nam obfitość darów.

Ale drzewko to jeszcze jeden znak.

Przez drzewo przyszedł grzech.

Przez drzewo też przyjdzie odkupienie.

Święty Mikołaj,

Dobroć ludzi, wzięta z Bożej dobroci, chce być rozdawana.

Dorośli jesteśmy i znamy św. Mikołaja,

dobrego biskupa z Miry,

ale każdy z nas chce po dziecięcemu wierzyć,

że on coś przyniesie i dyskretnie zostawi pod choinką,

bo stąd pochodzi wszelka dobroć.

Opłatek.

To chleb czysty,

jak ten, co we mszy świętej staje się Ciałem Pańskim.

Dzielenie się opłatkiem to nasz polski zwyczaj.

Mamy nadzieję,

że papież nauczy dzielić się opłatkiem wszystkich ludzi dobrej woli.

Polski zwyczaj, ale przecież taki chrześcijański.

Pierwsi chrześcijanie mszę świętą nazywali łamaniem chleba.

Opłatek na stole, na sianku, na białym obrusie.

Jakby mama owinęła dziciątko w pieluszki i położyła w żłobie.

Jak Hostia na ołtarzu.

Gdy dzielę się z tobą opłatkiem,

to znaczy, że dzielę się z tobą chlebem,

to znaczy, że cię kocham,

że się z tobą nawet ostatnim kawałkiem chleba podzielę.

Ryba.

Każda mama chce mieć na stole wigilijnym rybę.

Nie tylko dlatego, że jest wigilijny post,

ale ryba to stary chrześcijański znak.

Sienkiewicz nam to przypomniał.

Chrześcijanin rozmawiając z obcym, rysował na piasku rybę.

Jeśli ten był wtajemniczony, to zrozumiał i też narysował rybę.

Jeśli ten znak mu nic nie mówił,

należało wobec niego zachować tajemnicę.

Ryba jest znakiem tajemnicy.

Pewnie i stąd nasze przysłowie: Dzieci i ryby głosu nie mają.

Ale znak ryby mówił chrześcijanom coś więcej.

Grecka nazwa ryby brzmi „ichthys”

Poszczególne litery tej nazwy chrześcijanie odczytywali tak:

Iesus Christos Theu Hios Soter, co znaczy po polsku:

Jezus Chrystus, Syn Boga, Zbawiciel.

Stąd pośród symbolów na szatach i naczyniach liturgicznych

– znak ryby,

a jeszcze częściej spotykamy IHS,

co też może być skrótem nazwy „ichthys” i znaczy:

Jezus-Człowiek-Zbawiciel.

Snop zboża.

To zwyczaj regionów rolniczych.

O łowickim zwyczaju wnoszenia do izby snopka urodziwych kłosów pisze Reymont.

Jak ci nasi ojcowie znali teologię!

Dlaczego snop pszenicy w domu w Boże Narodzenie?

Bo Betlejem po polsku znaczy – Miasto Chleba.

Pan Jezus narodził się w Mieście Chleba,

a potem sam dla nas stał się Chlebem.

Niech więc będzie pośród nas obfitość chleba

i niech będzie pośród ludzi obfitość Boga.

Wolne miejsce przy stole.

Cała wieczerza wigilijna

to starochrześcijańska uczta miłości i łamania chleba

połączona ze słowiańską, polską gościnnością.

Przy wieczerzy wigilijnej zostawia się przy stole jedno wolne miejsce.

Dla kogo?

Dla gościa, który ma przyjść dzisiejszej nocy,

dla Pana Jezusa.

Często jednak zaprasza się na to miejsce osobę samotną,

podróżnego,

bo znów chrześcijanie pamiętają, że gość w dom – Bóg w dom.

Wieczerzę rozpoczyna się,

gdy na niebie pokaże się pierwsza gwiazda,

a to dla przypomnienia tamtej, która świeciła nad Betlejem.

Potem śpiewa się kolędy – Wśród nocnej ciszy …,

i ktoś czyta albo opowiada ewangelijny opis Bożego narodzenia.

Na znak pokoju, przebaczenia, pojednania, miłości,

ludzie biorą opłatek

i wyciągają do siebie ręce,

życzą sobie dobrze i płaczą.

Dlaczego płaczą?

Może z radości, a może z żalu,

a może z tęsknoty, że wigilie są takie krótkie

i tak krótko dobrzy są ludzie.

Potem jest śpiewanie kolęd,

oglądanie prezentów mikołajowych

i pasterka.

Zaczyna się czas kolędy – ksiądz przyjdzie do twego domu –

czas jasełek, gwiazdorów, herodów, kolędników:

a to wszystko dlatego,

aby ludzie się cieszyli, że Bóg zamieszkał pośród nas.

– Tak ksiądz to wszystko opowiada, ale jakie to będą święta? –

Taki czarny jest ten świat jak noc adwentowa.

Nie przekuli mieczy na lemiesze,

naród przeciw narodowi wciąż podnosi miecz,

wciąż zaprawiają się do wojny (por. Iz 2, 4).

Człowiek człowiekowi wilkiem, lwem, żmiją, panterą.

Głupi wciąż wałęsają się po drogach (por. Iz 35, 8).

Tylu jeszcze będzie świętować w obżarstwie i pijaństwie.

Nie martw się, przecież ty masz czyste ręce,

ty opłatka nie pobrudzisz.

Ty nie kłamiesz, więc nie sfałszujesz kolędy.

Będą święta radosne dla ludzi dobrej woli.

Ucałują się sprawiedliwość i pokój. (Ps 85 [84], 11)

Więc wyciągam do was ręce.

Weźcie ode mnie opłatek,

a z nim moje życzenia dla taty i mamy,

dla sióstr i braci,

dla więźniów i osamotnionych.

Weźcie dziadziusiom i babciom,

dla profesorów i nauczycieli,

dla chorych i starszych,

dla lekarzy i pielęgniarek,

dla żołnierzy i strażaków,

dla górników i hutników,

dla urzędników i rolników,

dla stoczniowców i milicjantów,

dla kierowców i kolejarzy,

dla dyżurnych i wartowników,

dla tych, co piszą i mówią.

Bracia, Pan jest z nami.

Ja wierzę,

że przyjdzie taka wigilia, w której ludzie się przemienią

i stanie się nowy, lepszy świat.

Amen. Niech się stanie.

Ks. biskup Józef Zawitkowski – homilia wygłoszona podczas Mszy św. „radiowej” – 18 grudnia 1983 r. – Bazylika Świętego Krzyża w Warszawie.

Na podstawie: bpjz.marag.pl 
Zobacz także
Pokój nie jest utopią. Pokój jest możliwy.
Kościół stał się jednym z fundamentów państwa polskiego

Zostaw komentarz

Treść*

Twoje Imię*
Strona www

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.