NAMYSŁY

Wstańcie ze swoich ławek i ruszcie głosić Ewangelię

Eucharystia jest spotkaniem z żywym Bogiem Jezusem Chrystusem, który przychodzi, aby spotkać się z nami, bo nas kocha. Diabeł jednak podczas Eucharystii kusi nas, aby słowo Boże nie zostało w naszym sercu, żeby żadna kropelka słowa Bożego do nas nie dotarła. Bóg wie o tym, że diabeł będzie nas kusił, wie o tym, że diabeł będzie próbował uczynić w naszym sercu przestrzeń pustki, aby tam nic nie mogło wydać owocu.

Wracamy do dzisiejszego słowa Bożego. Kościół daje dzisiaj mocą Ducha Św. konkretne słowo: Pwt 26, 16-19. To propozycja, by człowiek wypełniał z mocą słowo Boga w swoim życiu. Pan Ci rzekł, że będzie dziś Twoim Bogiem i do Ciebie kieruje konkretne słowo. A więc  Bóg chce być Twoim Bogiem i do Ciebie kieruje konkretne słowo. Ale będzie Twoim Bogiem, o ile ty będziesz chodził Jego drogami, strzegł Jego nakazów, rozporządzeń i słuchał Jego głosu. To jest recepta na szczęśliwe życie człowieka. Bóg obdarowuje nas i chce nam towarzyszyć, ale domaga się od nas wzajemności.

To tak, jak w przymierzu małżeńskim. Nie może być tak, że tylko jedno z małżonków poświęca swoje życie dla małżeństwa. Nie może być tak, że jedno z małżonków wyrzeka się siebie, aby drugie było szczęśliwie. A więc Bóg domaga się współpracy tak, jak domaga się współpracy, by budować miłość w małżeństwie.

Siostro i Bracie, to jest dzisiejsze słowo, ale my rozbudujmy je dzisiaj tym, co daje nam Kościół św. poprzez pasterzy. Adhortacja apostolska Ojca Świętego Franciszka „Evangelii Gaudium” – o głoszeniu Ewangelii w dzisiejszym świecie. Kościół polski bardzo mocno zabiega, aby ten dokument był czytany rozważany przez wiernych. Okazało się, że Papież w tym dokumencie mówi nie tylko do duchownych, ale i do świeckich: „wstańcie ze swoich ławek i  ruszcie głosić Ewangelię”. „Duszpasterstwo w kluczu misyjnym wymaga rezygnacji z wygodnego kryterium duszpasterskiego, że << zawsze się tak robiło >>. Zachęcam wszystkich do śmiałości i kreatywności w tym zadaniu przemyślenia na nowo celów, stylu i metod ewangelizacyjnych swojej wspólnoty” (s.22). Ojciec Święty zwraca uwagę ciesząc się wspólnotami kościoła, ale zwraca uwagę na to, że w naszych głowach jest pokusa zakorzenienia się, że << zawsze się tak robiło >>.

Takie pokusy mają też członkowie Akcji Katolickiej – nic nie zmieniajmy, bo zawsze tak było. Wtedy jest to oznaką, że nie otwieramy się na światło Ducha Św., na Ewangelię, która ma mnie przemieniać. I Papież zachęca Ciebie i mnie, żebyśmy ze śmiałością i kreatywnością przemyśleć na nowo cele, styl i metody ewangelizacyjne. Jeśli jako członkowie Akcji Katolickiej powiemy << że zawsze tak było >>, to idziemy drogą, która prowadzi nas do śmierci. Jeśli tak mówimy, to jest to droga do wymierania naszych wspólnot. Kościół od Wieczernika przelękniony, zatrwożony nie ma mocy, by głosić Jezusa. Dopiero światło Ducha Świętego w pięćdziesiątnicę dało moc apostołom. Ale Duch Święty jest tym, który ciągle ożywia.

Można by dzisiaj zapytać: co jest celem Akcji Katolickiej ??? Cel to, abyśmy jako wspólnota świeckich i duchownych budowali wspólnotę, która będzie niosła światło żywego Jezusa i jednocześnie, aby ta wspólnota była wspólnotą ewangelizującą. Nie możemy, nie mamy prawa zatrzymać Jezusa dla siebie. Na pewno byłoby nam wygodniej w pewien sposób szczęśliwi, że mamy Jezusa dla siebie, ale w ewangelizacji  nie o to chodzi, i w Akcji Katolickiej nie o to chodzi. Jezusowi chodzi o to, abym zabiegał o zbawienie drugiego człowieka. Nowy cel, inny styl i nowe metody. Papież zauważa, że to co było do tej pory było złe, mówi, że było dobre, ale niewystarczające. I dlatego proponuję, abyśmy spróbowali, jako wspólnota ludzi wierzących poszukiwać nowych metod i sposobów, aby ukazywać człowiekowi Jezusa, ale tego żywego. Jako wspólnota Akcji Katolickiej powinniśmy mieć też na uwadze tych ochrzczonych, którzy z prądem czasów wypływają z Kościoła, przestają uczestniczyć w Eucharystii. Papież mówi mając świadomość tego, co się dzieje „zróbcie coś z tym”. Z chęci podjęcia ewangelizacji każdy z nas powinien przeczytać ten dokument. Przemyśl co Papież do Ciebie mówi…

Na końcu Adhortacji Papież pięknie ujmuje relację w kościele do Maryi. Jesteśmy w kościele p.w. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Obraz, na którym widać, jak Maryja depcze węża i trzyma Jezusa – narodzonego Pana. Papież na koniec zwraca się do nas takimi słowami:

„Pełni ufności, zmierzamy z Maryją ku tej obietnicy i mówimy:

Dziewico i Matko, Maryjo,

Ty, któraś pod tchnieniem Ducha

przyjęła Słowo życia

w głębi Twej pokornej wiary,

całkowicie oddana Odwiecznemu,

pomóż nam wypowiedzieć nasze <<tak>>

wobec pilnej potrzeby, jak nigdy dotąd naglącej,

by wszędzie rozległa się Dobra Nowina o Jezusie.

My nie możemy już siedzieć z założonymi rączkami. My nie możemy już powiedzieć, że << zawsze tak było >>, a więc jest dobrze. Musimy mieć świadomość, że jest pilna potrzeba, by wszędzie rozległa się dobra nowina. Papież dalej mówi:

Ty, napełniona obecnością Chrystusa,

zaniosłaś radość Janowi Chrzcicielowi

i sprawiłaś, że rozradował się w łonie swej matki.

Ty, pełna wielkiej radości,

opiewałaś cudowne dzieła Pańskie”.

To jest przytyk do nas. Mamy głosić Jezusa z radością. Jeśli będziemy ciągle nosić „nos na kwintę”, nigdy nie będziemy żyć Jezusem i nigdy nie będziemy zauważać tego, co Bóg czyni w naszym życiu. Radość powinna wypływać z mojej relacji z Bogiem. Gdzie jest nasza radość ze spotkania z Panem??? I nawet gdy to spotkanie ma miejsce, gdzie ten Jezus przychodzi, daje słowo, to otwierają drzwi i wychodzą nieszczęśliwi z Kościoła. A zmęczeni? A chorzy?

Zastanawiam się, że gdyby tu przyszedł Jezus, żywy,  prawdziwy czy oni by go zauważyli??? Nie! Nie, bo są zasklepieni w swoim nieszczęściu, bo myślą tylko o swoich chorobach, o swoim krzyżu, a reszta przecież >> zawsze tak było << I teraz o Papieżu Franciszku mówi się, że jest Papieżem uśmiechniętym. On zauważył, że zagubiła się relacja z Bogiem. Kiedy jestem nieszczęśliwy zamykam się tylko na siebie, a to skutkuje tym, że już nawet nie zauważam drugiego człowieka. Co dalej?

Ty, któraś stała wytrwale pod Krzyżem

z niewzruszoną wiarą

i otrzymałaś radosną nowinę zmartwychwstania,

któraś zgromadziła uczniów w oczekiwaniu na Ducha Świętego,

by narodził się ewangelizujący Kościół.”

Należymy do Kościoła, jesteśmy ludźmi wierzącymi, ale nie tylko takimi, którzy mają brać z tego kościoła. Jest taka pokusa, ale mówimy, że rodzący się Kościół, jest Kościołem ewangelizującym, więc i ja, i Ty, musimy podjąć dzieło ewangelizacji siebie i świata. To jest trudne, ale jeśli Eucharystia będzie żywym spotkaniem z Jezusem, jeżeli podczas Eucharystii będę słyszał Słowo skierowane bezpośrednio do mnie, jeżeli z tej Eucharystii, z tej mojej relacji z Bogiem będę przeżywał radość ze spotkania, to z jaką mocą pójdę i będę ewangelizował świat. Wtedy będę umiał zauważać dobro w człowieku.

Siostro i Bracie, nasza radość wpływa na skuteczność ewangelizacji. Papież mówi dalej:

 „Wyproś nam dziś nowy zapał zmartwychwstałych,

by nieść wszystkim Ewangelię życia

zwyciężającą śmierć”.

Pamiętamy obrazy z Ewangelii kiedy  grób był pusty,  kiedy niewiasty, apostołowie zobaczyli, ze coś się stało z ciałem Jezusa. Pamiętamy te obrazy, kiedy Jezus przychodzi do Wieczernika i nawet niewierny Tomasz nie był pewny, czy to jest zmartwychwstały Pan, ale po zesłaniu Ducha Świętego, jakby wybuchła bomba atomowa. Dwunastu ludzi przeszło przez świat i ponad dwa tysiące trwa dzieło ewangelizacji. Głosili dlatego z mocą, że głosili Zmartwychwstałego Pana.

A my??? Nieraz jest tak, że my wolimy głosić cierpiącego Jezusa na krzyżu, że wolimy ukazywać Jezusa, który bierze cierpienie. Nawet może ten obraz Jezusa w Ogrodzie Oliwnym przypada do gustu, albo obraz Jezusa wiszącego na Krzyżu. Zmartwychwstały Jezus to Ten, który jest nośnikiem nowego życia. Życia w Chrystusie. To nie jest życie zapatrzone na siebie, ale na świat. Dlatego potrzeba nam dzisiaj zapału zmartwychwstałych, by nieść wszystkim ewangelię życia. Dalej mówi Papież:

„Daj nam odwagę szukania nowych dróg,

aby dotarł do wszystkich

dar piękna, które nie zaniknie”.

Papież prosi Matkę Bożą o to, by dała nam odwagę szukania nowych dróg. Jesteśmy przyzwyczajeni do starego, do tego, co jest już sprawdzone, do tego żeby nie ryzykować, ale żyć Ewangelią. To ciągłe podejmowanie ryzyka. Nie ma innej drogi. Żyć Ewangelią, to uczynić ten krok, co Piotr, gdy wychodził z łodzi. Szukanie dróg, to jest ciągłe poszukiwanie nowych dróg ewangelizowania.

Te nasze drogi w Kościele nie zawsze od razu muszą być idealne. To jest proces.  Nie od razu, ale próbuję i szukam. W Kościele też mamy prawo się mylić, a więc nie potępiajmy od razu tych, którzy szukają nowych dróg. Dajmy szansę poszukiwania nowych dróg. Nowe drogi są drogami trudnymi. Może nieraz nawet trudno nam coś zrozumieć, ale one zawsze są próbą, jeżeli tam jest Jezus, który inspiruje do poszerzania horyzontów ewangelizacji. Papież dalej kieruje następujące myśli do Maryi:

„Ty, Dziewico słuchania i kontemplacji,

Matko miłości, Oblubienico wiecznych zaślubin,

Wstawiaj się za Kościołem, którego jesteś najczystszą ikoną,

aby się nigdy nie zamykał i nie zatrzymywał

w swojej pasji odnowienia Królestwa.”

Maryja ma się wstawiać za Kościołem, czyli za nami, abyśmy nigdy nie zamykali i zatrzymywali się w swojej pasji odnawiania Królestwa. Jak patrzymy na ludzi z pasją uświadamiamy sobie, jacy oni są piękni. Człowiek z pasją, to człowiek, który nie tylko w relacji z Panem Bogiem przeżywa żywe spotkanie, ale z pasją również głosi Jezusa w środowisku w którym żyje. Być człowiekiem z pasją – o to prosi Papież Franciszek… Czasem jest taka pokusa diabelska, która mówi „daj sobie spokój, niech inni to zrobią”. Mamy również taką pokusę w Akcji Katolickiej – „to Wy zróbcie”, a my będziemy mieć święty spokój. I ostatni fragment:

 „Gwiazdo nowej ewangelizacji,

pomóż nam zajaśnieć świadectwem komunii,

służby, żarliwej i ofiarnej wiary,

sprawiedliwości i miłości do ubogich,

aby radość Ewangelii

dotarła, aż po krańce ziemi,

żadne peryferie nie zostały pozbawione jej światła”.

Najpierw Papież prosi Maryję, aby pomogła nam zajaśnieć świadectwem komunii. Kiedy patrzymy na pierwszych chrześcijan, to zwracamy uwagę na to, że oni tak bardzo się miłowali. Potrafili ze sobą żyć i mówić o Jezusie. Spotykali się i mówili o tym, co Pan Bóg uczynił w ich życiu. A my???

Nigdy nie będę żywym świadkiem Jezusa Chrystusa, jeśli nie będę budował komunii z nim i drugim człowiekiem. Komunia to życzliwe spojrzenie na drugiego człowieka, chęć zauważenia dobra w drugim człowieku. Komunia to też relacja z drugim człowiekiem i to nie tylko z tym, którego lubię. Dzisiejsze słowa Ewangelii wg św. Mateusza przypominają nam o tym (Mt 5, 43-48): „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie?. Jezus nie chce, abyśmy byli ludźmi idącymi na łatwiznę, ale abyśmy byli chrześcijaninem z pasją.

Co my robimy żeby żadne peryferie nie zostały pozbawione światła wiary??? Co my, jako Kościół robimy wobec tych, którzy odeszli??? Przede wszystkim mamy pomagać, by ratować duszę. Papież kończy:

„Matko żywej Ewangelii,

źródło radości dla maluczkich,

módl się za nami”.

Abyśmy zawsze wybierali trudne drogi, nie te z prądem i abyśmy zawsze byli ludźmi z pasją, i w rodzinach, i we wspólnotach, w których żyjemy, i miejscach w które Pan Bóg będzie nas stawiał. Być człowiekiem z pasją i z pasją głosić Jezusa w sowim życiu.

Amen.

ks. dr Sławomir Augustynowicz – homilia wygłoszona podczas Mszy św. z okazji wielkopostnego dnia skupienia Akcji Katolickiej Diecezji Świdnickiej – Grzmiąca – 15. 03.2014. 

Zobacz także
Salve Regina!
Rorate caeli

Zostaw komentarz

Treść*

Twoje Imię*
Strona www

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.