NAMYSŁY

Nie można szerzyć nienawiści w imię Boga

Nie można szerzyć nienawiści w imię Boga
0

Zgromadzeni u stóp jasnogórskiego wzgórza, oddajemy cześć Najświętszej Maryi Pannie Częstochowskiej. Z serc naszych wyrywa się dzisiaj wołanie, które było na ustach psalmisty: Tyś wielką chlubą naszego narodu. Wypowiadamy te słowa na Jasnej Górze, gdzie i my chcemy za św. Janem Pawłem II powiedzieć, że Maryja jest tu obecna w tajemnicy Chrystusa i Kościoła, że tu mamy Matkę.

A stąd, jak mówił Jan Paweł II – widać nie tylko Polskę, ale także Kościół cały w wymiarach krajów i kontynentów: cały w Jej macierzyńskim Sercu. Dlatego naszym wzrokiem, a raczej naszym sercem, naszą pamięcią obejmujemy dziś z jasnogórskiego wzgórza wszystkich braci i siostry w wierze, chrześcijan żyjących w Iraku, Syrii, Palestynie i w tylu innych miejscach. Widząc, szczególnie w tym ostatnim czasie, ich tragiczny los i słuchając jeszcze raz wołania: nie zostawiajcie nas samych. Właśnie dzisiaj, w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej w całej Polsce modlimy się za prześladowany Kościół na Bliskim Wschodzie. Dzisiaj wszyscy jesteśmy chrześcijanami z Bliskiego Wschodu. Dzisiaj jednoczymy się w wołaniu do Matki Pana, aby dała ocalenie irackim, syryjskim, palestyńskim chrześcijanom tak, jak kiedyś ocaliła chrześcijaństwo w Polsce. Chcemy więc dziś w naszej modlitwie powiedzieć tutaj Maryi o cierpieniu naszych sióstr i braci, chcemy dziękować Jej za obecność na Jasnej Górze, do której pielgrzymują Polacy – jak mówił pięknie Jan Paweł II – choćby tylko duszą i sercem, choćby tylko ostatnim tchnieniem życia, jeśli inaczej nie mogą. Chcemy wreszcie sami, odejść dziś sprzed Jej Cudownego Oblicza, niosąc w sercach pokój pokoju, którego tak bardzo potrzebujemy, dla nas, dla Ojczyzny naszej i świata całego.

Umiłowani!

Jedynym źródłem pokoju jest Bóg. On ma moc ocalić człowieka od złości i nienawiści. Nie można szerzyć nienawiści w imię Boga, nie można prowadzić wojny w imię Boga – wołał papież Franciszek. To jakaś straszna karykatura Boga. I to jednocześnie jakaś straszna karykatura człowieka, który posługuje się Bogiem przeciw bratu czy siostrze. To również jakaś potworna przewrotność, która rani serca wierzących w Niego. To zgorszenie, które uderza w tych, którzy Mu prawdziwie ufają i służą. To ogromny ból dla tych, którzy ku Niemu się zwracają. Są bowiem przekonani, że tylko z Nim – jak prorokował Izajasz – ludzie swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny. On bowiem jest źródłem pokoju. Ku Niemu więc trzeba nam się zwracać. Ku Niemu kierować nasze serca. Czy ten Cudowny Obraz Matki Bożej Częstochowskiej, tak przecież prosty i konkretny w swej wymowie, wciąż nas nie upomina, pokazując nam kierunek. Maryja trzymająca Jezusa na jednej ręce i wskazująca na Niego drugą ręką. Maryja wskazująca ludziom drogę, to jest Jezusa Chrystusa. Jasnogórska Pani dźwiga Jezusa, wskazuje na Jezusa, jako na źródło ocalenia. Ona mówi nam, że On jest tutaj, pośród nas. W wydarzeniu z Kany Galilejskiej, o którym opowiada nam dziś Ewangelia, obecna wraz z uczniami jako Matka Jezusa, prowadzi ludzi do swojego Syna. Do Niego każe im się zwracać. Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. A On odpowiadając Jej – w języku greckim to zdanie z dzisiejszej Ewangelii brzmi dosłownie tak: co jest między Mną a Tobą, Niewiasto – jakby chciał jeszcze raz powiedzieć, przypomnieć, a nawet z mocą podkreślić, że właśnie pomiędzy Nim a Nią my jesteśmy, z całą naszą ludzką kondycją, z całym naszym cierpieniem, z naszym lękiem i trwogą, z tym wszystkim, czym jesteśmy i co przeżywamy, z naszymi brakami i trudnymi sytuacjami. Ona bowiem – jak uczył nas Jan Paweł II – tak właśnie staje pomiędzy swym Synem a ludźmi w sytuacji ich braków, niedostatków i cierpień. Staje pomiędzy (…) świadoma, że jako Matka może – lub nawet więcej: ma prawo – powiedzieć Synowi o potrzebach ludzi. A czyni to w szczególny sposób, właśnie tutaj, w jasnogórskim sanktuarium, w którym, tak jak w wielu innych miejscach na całym świecie – jak napisał w zakończeniu adhortacji apostolskiej o głoszeniu Ewangelii w dzisiejszym świecie papież Franciszek – jest włączona w historię tego ludu, który przyjął Ewangelię, i tworzy część jego historycznej tożsamości. Nie jest Ona jednak jakimś reliktem przeszłości. Nie jest obecna jedynie w naszej narodowej historii. Przenika bowiem teraźniejszość, bo i tutaj, teraz, na Jasnej Górze, przed Jej cudownym wizerunkiem, Maryja wciąż przecież gromadzi wokół siebie dzieci z takim trudem pielgrzymujące, by Ją zobaczyć i by Ona spojrzała na nie. A one, odnajdują wciąż tutaj siłę, jaką daje Bóg, by znosić cierpienia i znój życia. Stąd odchodzą i powracają naprawdę inni.

Siostry i Bracia!

Obecność Maryi w tajemnicy Chrystusa i Kościoła zostaje nam dziś przypomniana poprzez ewangelijne wydarzenie, jakie miało miejsce w Kanie Galilejskiej. To pierwszy z siedmiu znaków lub cudów, które uczynił Jezus. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Ona, obecna przy Jezusie, wstawia się u Niego za nami. Niejako prowokuje Jego interwencję. W ten sposób przedstawia nam też Chrystusa w Jego misji zbawienia. Wciąż wskazuje na Niego. Przedstawia nam Chrystusa jako źródło i wyzwolenia z koszmarów życia. W centrum tego fragmentu stoi Chrystus, lecz Maryja jest obok Niego i poprzez swoją czystą i niezachwianą wiarę zaprasza nas: zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Ktoś, podsumowując tę Jej obecność u boku swego Syna, słusznie zauważył, że znajdujemy tutaj Maryję u boku Syna, z Jej dyskretną i czynną obecnością, pełną ludzkiej dobroci i ludzkiej wrażliwości, zdolną przeniknąć, dzięki prowadzeniu Jezusa, tajemnicę tej zbawczej „godziny”, w której także Ona uczestniczy. Cud – znak uczyniony w Kanie Galilejskiej przez Jezusa na początku Jego publicznej działalności, odsyła nas bowiem do tej godziny, do godziny przeżywanej u stóp krzyża, w której Jezus daje nam Maryję za Matkę, prowadzi nas do Niej tak, jak teraz w galilejskiej Kanie Ona prowadzi nas do Jezusa.

Siostry i Bracia w Chrystusie Panu!

Wizerunek częstochowskiej Pani wskazuje nam drogę. To Jezus, Syn Boga żywego, jest naszą drogą, prawdą i życiem. Wydarzenie z Kany Galilejskiej zdaje się jeszcze raz potwierdzać ten kierunek, nasz zwrot ku Chrystusowi, ku Odkupicielowi świata i człowieka. Albowiem warto wciąż pamiętać te słowa, które – jak swoisty duchowy testament na tej polskiej ziemi pozostawił nam św. Jan Paweł II – że człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa, a raczej, że on sam siebie, nawet, gdyby takie próby podejmował, nie jest w stanie do końca zrozumieć bez Chrystusa, ani tego kim jest, ani tego jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Tego wszystkiego nie zrozumie bez Chrystusa. Dlatego w imię tej prawdy trzeba nam przypominać, abyśmy nie odwracali się od Chrystusa. Bo choć to prawda, że także w Ojczyźnie naszej – mówiąc słowami Jana Pawła II, które wówczas, w Gnieźnie, odnosił do historii całego kontynentu europejskiego – można przecież dostrzec różnorodność tworzących ją tradycji i kultur, to jednak nikt nie zaprzeczy, że tym, co ją ukształtowało, co przed przeszło już tysiącem lat położyło jej najgłębszy fundament i co przez wieki go naprawdę umacniało jest chrześcijaństwo, ze swoją Ewangelią, ze swoim rozumieniem człowieka, ze swoim wkładem w rozwój naszego narodu. Jeżeli więc dziś podejmuje się próby, by tej prawdzie zaprzeczyć, by ją zdezawuować, by wskazywać, że z tego płyną jakieś zagrożenia dla autonomii życia państwa, to z jeszcze większą siłą trzeba, właśnie nam, ludziom wierzącym dawać świadectwo o uzdrawiającej mocy Chrystusa i Jego Ewangelii. On przecież nie jest nigdy przeciwny człowiekowi i jego prawdziwemu dobru, bo przecież to On sam ukazał nam – jak uczy Sobór Watykański II – pełnię człowieczeństwa. Ludzkimi rękami wykonywał pracę, ludzkim umysłem myślał, ludzką wolą działał, ludzkim sercem kochał. Zrodzony z Maryi Dziewicy stał się prawdziwie jednym z nas, podobny do nas we wszystkim z wyjątkiem grzechu. Czarna Madonna wskazując więc na Jezusa, przypomina nam również o naszym człowieczeństwie i ludzkiej godności. Mówi o ludzkim życiu, przeżywanym na wzór Chrystusa i kształtowanym w szkole Jego Ewangelii, zgodnie z przypomnieniem, aby czynić wszystko, słuchając uważnie tego, co On nam powie. On zaś m.in. przypomina, że nie ten, który jedynie mówi Mi: Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, który spełnia wolę mojego ojca, który jest w niebie. Odczytać zaś wolę Boga mogą tylko ci, którzy mają – używając pięknego zwrotu Jana Pawła II – sumienia wypalone w ogniu Ewangelii. Odczytać i pełnić wolę Boga mogą więc ci, którzy nawracają się ku prawdzie i umiłowaniu dobra, którzy kształtują swoje wnętrze i swoje sumienie w oparciu o to, czego naucza nas Chrystus. Może właśnie dlatego i Prymas Tysiąclecia i św. Jan Paweł II z taką mocą przypominali nam, że nie można zbudować nowego porządku bez odnowionego człowieka, tego najmocniejszego fundamentu każdego społeczeństwa.

Siostry i Bracia w Chrystusie Panu!

Z jasnogórskiego wzgórza, od stóp Matki Bożej Częstochowskiej, wołamy więc dziś o szacunek dla każdego i całego człowieka. Wołamy o poszanowanie ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci, o godne warunki rozwoju człowieka, w jego wymiarach osobistych, rodzinnych i społecznych, o szacunek dla ludzkiego sumienia, dla tego świętego wnętrza człowieka o którym Sobór Watykański II mówi, że jest sanktuarium, gdzie jest on sam na sam z Bogiem, którego głos rozbrzmiewa w jego wnętrzu. Albowiem to właśnie przez wierność sumieniu, a nie przez niewierność, chrześcijanie łączą się – uczy nas jeszcze raz Sobór – z innymi ludźmi w celu poszukiwania prawdy i rozwiązywania w prawdzie tak wielu problemów moralnych, które powstają zarówno w życiu jednostek, jak i we wspólnym życiu społecznym. Z tego jasnogórskiego wzgórza wołamy dziś także o pokój dla naszych sióstr i braci w Iraku, Syrii i Palestynie, i w tylu innych miejscach, w których cierpią prześladowania z powodu Chrystusa i Jego Ewangelii. Niech Jasnogórska Pani i Królowa, Matka naszego Pana, Matka Kościoła i nasza Matka, uprosi nam – jak modlił się papież Franciszek – zapał zmartwychwstałych, by nieść wszystkim Ewangelię życia zwyciężającą śmierć. Niech się tak stanie. Amen.

Abp Wojciech Polak – Prymas Polski – homiia wygłoszona podczas Mszy św. sprawowanej w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej – Jasna Góra – 26 sierpnia 2014 r.

Na podstawie: archidiecezja.lodz.pl

Zobacz także
Niech nasze dzisiejsze dziękczynienie będzie zadatkiem na dalszą łaskawość Pana Boga wobec nas
Niech nasze dzisiejsze dziękczynienie będzie zadatkiem na dalszą łaskawość Pana Boga wobec nas
Byśmy szybko to skończyli i do domów powrócili
Byśmy szybko to skończyli i do domów powrócili

Zostaw komentarz

Twoje Imię*
Strona www

Treść*