WYDARZENIA

Azyl

Po tym filmie nie można już mówić, że Hollywood wiecznie prześladuje Polaków i uwypukla nasz rzekomy wrodzony antysemityzm. Nie potrafiliśmy sami światu opowiedzieć o polskim bohaterstwie w czasie Holokaustu, to zrobili to za nas Amerykanie.

To pierwszy tak jednoznaczny, mocny i sugestywny film opowiadający o Polakach ratujących Żydów w czasie II wojny światowej Film „Azyl” jest bardzo jednoznaczny: Niemcy to mordercy, Polacy to bohaterowie. Rodzina Żabińskich pokazana jest w glorii bohaterów, a z lubością przypominani przy takich okazjach szmalcownicy w filmie się nie pojawiają. Adamski zaznacza, że reżyser filmu Niki Caro patrzy na Holokaust oczami Polaków, a nie Żydów – a taka optyka dotychczas dominowała w kinematografii. Azyl” to film wyjątkowy pod wieloma względami. Świetnie skonstruowana (artystycznie) opowieść o małżeństwie Antoniny i Jana Żabińskich powinna na dobre zapisać się do kanonu filmów ważnych dla Polaków i szeroko rozumianej polityki historycznej. Takich historii jest w Polsce wiele, a jednak przez lata nie udało się stworzyć obrazu, który w pełny, profesjonalny i ciekawy sposób opowiedziałby je światu. „Azyl” opowiadający o Żabińskich ratujących Żydów w czasie II wojny światowej doskonale wypełnia tę lukę.

Scenariusz filmu jest tyleż prosty, co prawdziwy. Idylla kierujących warszawskim ZOO zostaje brutalnie zniszczona przez niemiecką agresję we wrześniu 1939 roku. Miłość do zwierząt, spokój i radość mieszkańców polskiej stolicy, rodzinne szczęście Żabińskich – wszystko to musi ustąpić miejsca hitlerowskiej napaści. W dramacie przyniesionym Polsce i Polakom przez Niemców muszą odnaleźć się Żabińscy. Ratują, ile mogą – z początku są to zwierzęta i los zoo, a wraz z rozwojem hitlerowskiej okupacji ratunek dotyczy Żydów. Jan Żabiński ukrywając ich w obierkach przywożonych świniom do zoo, ratuje kolejne ludzkie istnienia, dosłownie wyrywając je z objęć piekła w getcie. Azyl” wyraźnie podkreśla, że za jakąkolwiek pomoc Żydom Żabińskim grozi śmierć. A mimo to wybór Antoniny i Jana jest dość oczywisty – pomoc Żydom, którzy przed wybuchem wojny byli ich sąsiadami, znajomymi, polskimi obywatelami. A z czasem i tym, których nawet nie znali. Cała historia jest nakręcona z rozmachem, ale zarazem z pewną uroczą skromnością – film trzyma w napięciu, wzrusza, ale dawkę patosu i wielkich słów podaje z umiarem. Co ważne, zwłaszcza dla Polaków, film obył się bez popularnego przy takich okazjach niuansowania. „Azyl” jasno i dobitnie pokazuje, że za tragedię mieszkańców Warszawy odpowiadają Niemcy, a nie bliżej niezidentyfikowani naziści. Twórcy nie ulegli nawet pokusie skonstruowania charakterystycznej postaci „dobrego Niemca”. Gdy widzowi wydaje się, że do tego miana pretenduje jeden z przedstawicieli niemieckiej maszyny (właściciel berlińskiego ZOO), szybko okazuje się, że to jeden z najbardziej odrażających charakterów w całej opowieści. Film jest profesjonalną, a przy tym uczciwą opowieścią o polskim bohaterstwie, które stawia czoło niemieckiej maszynie niszczącej nasz kraj. Arcypolskie arcydzieło, którego wydźwięk jest jednak na tyle uniwersalny i zrozumiały, że trafi do serc nie tylko polskiego widza.

Kontynuując zachęty do oglądania wartościowych filmów zapraszamy do obejrzenia filmu „Teraz i w godzinę śmierci naszej”.

Zobacz także
Idźmy głosować – głosujmy z rozwagą
W X rocznicę odejścia do wieczności Świętego Jana Pawła II

Zostaw komentarz

Treść*

Twoje Imię*
Strona www

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.